numerki na drzwi Warszawa

Menu

Patrzysz na wypowiedzi znalezione dla zapytania: numerki na drzwi Warszawa





Temat: oddam mnóstwo miesięczników dot. aranżacji wnętrza
oddam mnóstwo miesięczników dot. aranżacji wnętrza
oddam za symboliczny drobiazg kilka kg miesięczników nt urzadzania domu,
mieszkania - pomogły mi podczas remontu i aranżacji wnętrza - moze komus sie
przydadzą.

moje mieszkanie - 10 numerów
dom dla kowalskich - 15 gotowych projektów domow
swiat łazienek i kuchni
meble kolekcja 2003
katalog opoczna
m jak mieszkanie - 9 numerów
murator 2 numery
drzwi porta
mieszkaj 2 numery
dobre wnętrze
katalog ikea 2004
w łazience
cztery kąty - 8 numerów
ładny dom

ze względu na wagę odbiór osobisty - warszawa

proszę o kontakt na priva




Temat: Dajcie już spokój Kulczykom, bo nudzicie
Dajcie już spokój Kulczykom, bo nudzicie
Przyczepiliście się do nich jak rzepy do psiego ogona. Oni umieją mnożyć
zielone na swoich kontach, a ludzie mają do nich za to pretensje.
Zachowujecie się jak wsioki pod spożywczym, którzy nie mają o czym gadać więc
gadają o bogatych. W Poznaniu i w Warszawie wymyślają jak tu jeszcze im
dosr.....

Nie jestem z nimi związana, ale już mi się podnosi na wątki i teksty w
Wyborczej o numerkach na drzwiach, Kulczykparku i złodziejstwie. Są po prostu
dobrymi biznesmenami i wiedzą jak i w co inwestować...






Temat: Urzad PRACY w BB Ponizej krytyki jak w 19tym wieku
Też to przerabiałem...
Poszedłem po raz pierwszy, aby wybadać teren. Wziąłem kartę
informacyjną, dowiedziałem się, że od rana wydają numerki.
Zjawiłem się po 7.00. Brakło dla mnie numerka. Następnego dnia
wyszedłem z mojego byłego już domu o 5.00. Byłem dziewiąty.
Stwierdziłem, że lepiej stać pod drzwiami od 5.30, być jednym z
pierwszych i wyjść o 9.00 niż znaleźć się pod UP o 6.30, dostać
przedostatni numerek i siedzieć do 15.00.
Po 2-3 miesiącach wykreśliłem się z ewidencji na własne życzenie.
Wyjechałem do Warszawy. Pracuję. Podoba mi się. Nie wrócę nigdy,
chyba że w celach towarzyskich, np. na weekend...



Temat: Otwarcie Wydziału Obsługi Mieszkańców na Ursynowie
Brawa-porawa!
Po koszmarnych przjściach z rejestracją samochodu ok 2 tygodnie temu -opisałam
je na tym forum, dziś z niemałym obrzydzeniem i niechęcią wybrałam sie po 7.00
ponownie do Urzędu Warszawa Ursynów, tym razem wpisać gaz do dowodu
rejestracyjnego. Liczyłam się z tym, że przybywając tak późno zdobędę jeszce
jakis końcowy numerek. Jakież było moje zdziwienie, gdy pod drzwiami nie
napotkałam na tłum, a jedynie na kilka osób. (Tuż przed 8 kolejka już sie
wydłużyła do jakiś 30 osób.) Na miejscu okazało się, że powrócono do starego
systemu -tzn 12 okieniek (a nie 3!!!!!!!!), wydłużono czas pracy do 17.00 i jak
mnieniam, zwiększono dzięki temu znacznie liczbę numerków -czyli liczbę
zadowolonych petentów. Brawo! Dziś miałam numerek 4- sprawę załatwiłam od ręki i
już o 8.25 mogłam spokojnie iść do pracy.
PS: Nowa sala obsługi klientów, z taką pompą otwierana przez prezedenta K., była
zamknieta - jak sie doczytałam - oberwał się tam kawał sufitu. Może to znak, że
lepiej nie uszczęśliwiać innych na siłę i nie przedkładać formy nad treść.
A co do pań urzędniczek w urzędzie, to musze przyznać, że są i były w tym
kryzysowym okresie także bardzo miłe i pomocne (ja przynajmniej na takie
trafiłam).



Temat: W urzędzie pracy numerki jak u lekarza
W urzędzie pracy numerki jak u lekarza
Ten numer z numerkami juz od dawna działa w Warszawie. Skąd to
zdziwienie? Przeciez bezrobotny ma czas, to niech postoi pod
drzwiami urzedu od 5 rano i poczeka do 8.30, az majace prace
urzedniczki wypija kawke i ponarzekają na swoje ciężkie życie w
pracy.



Temat: Muzealne godziny pracy - o 16 gaszą światło
Muzealne godziny pracy - o 16 gaszą światło
Problem jest ze wszystkimi muzeami w Gdańsku, także z Muzeum
Narodowym. Błędne koło: mizerne zbiory - zero promocji nawet tego co
jest - nikła frekwencja - zamknięte od 16. Nawet jak się trafi
pojedynczy klient po poludniu zastanie drzwi zamknięte. Ale wladze
Gdanska, marszałek województwa i ministerstwo kultru chca wydawac
miliony na nowe muze w Gdańsku: Europejskie Centrum Solidarności
(oprócz zdjec, filmikow video, milicyjnej pałki i starego powielacza
co tam bedzie pokazywane), Muzeum Pola Bitwy (Westerplatte) i Muzeum
II Wojny Swiatowej. Wybuduja budynki, nie pomieszcza w nich zadnych
atrakcyjnych zbiorów, wystaw i beda zamykali o 16. Tu jest brak
calosciowej koncepcji na kulture, ruch turystyczny i zarzadzanie
miastem. Jedynie jakies akcje propagandowe - gdansk stolica kultury,
albo nie siedz w domu... Ja np. bardzo lubie teatr. Srednio w roku
jestesm w teatrze 2-3 razy w miesiacu. W Warszawie! Bo tutaj
słabizna repertuarowa, rezyserska i aktorska. Muzea takze lubie. W
Warszawie! Kiedy tu była ciekawa wystawa? Na wystawie Malczewskiego
w Muzeum Narodowym w Warszawie bywały takie tłumy, ze do szatni, aby
kurtke oddac tworzyły sie kolejki. Mieli wszystkie numerki zajete.
Chciałbym, aby tak bylo w Gdańsku.



Temat: Pacjenci precz z przychodni, bo trwa impreza
Ja mam lepsza historyjke:
miejsce: Przychodnia na Ciolka w Warszawie,

Polowa lutego (na termin czekalam 3 tygodnie i zdazylam wyzdrowiec): ide do laryngologa

I widze tlum babc i dziadkow... no ale drzwi multum moze oni gdzie indziej? pytam sie grzecznie "czy ktos do laryngologa". WSZYSCY!!!
a informowano mnie ze dziennie jest piec (slownie piec) numerkow.
Okazuje sie ze wszyscy sa "na kontrole", niby logiczne, mieli pierwszy termin, zastosowano jakies leczenie i pani laryngolog chce sprawdzic jak Jej leczenie sie powiodlo ale tego nie przewidziano i ona "robi im grzecznosc" ( tak tak, tak mi tez powiedziala, ze mi tez zrobi te grzecznosc ze mnie przyjmie na kontrole...a kuzwa czy ja place na ten cholerny NFZ czy nie?)i co najlepsze ona rzeczywiscie robi to z grzecznosci...

Pomiedzy zapisanymi pacjentami przyjmuje TLUM ludzi. Moja wizyta trwala 5 minut, dobrze ze to nie ginekolog bo by mnie chyba wykopala z golym tylkiem za drzwi...

ZALAMKA!!!!



Temat: Groby narodowe pod nasza opieką?
Krew, cierpienie i śmierć nic dla nich nie znaczą. Byli esbecy
przejęli w Warszawie na własność budynek dawnej katowni i zamienili
cele na swoje prywatne piwnice - podaje radio RMF. Instytut Pamięci
Narodowej jest bezradny - nowi właściciele nie wpuszczają do budynku
nikogo obcego.

Dziś mieszkają w nim funkcjonariusze SB. W dawnych celach urządzili
piwnice. Na drzwiach zachowały się nawet wymalowane farbą numery cel.

Nowi właściciele bardzo niechętnie reagują na obcych. "Sam fakt, że
przez tyle lat praktycznie nikt z nich nie zadbał, by usunąć z drzwi
napisy: <Cela nr 1, 2, 3, 4>, to wydaje się nieco szokujące" -
powiedział reporterowi RMF dr Tomasz Łabuszewski z Instytutu Pamięci
Narodowej. Jemu samemu udało się wejść do budynku i zrobić kilka
zdjęć (można je obejrzeć w naszej galerii).
Więcej
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=66236
www.slady.ipn.gov.pl/portal/sz/588/5875/
www.slady.ipn.gov.pl/portal/sz/681/5993/Fotografia.html
www.slady.ipn.gov.pl/



Temat: Urząd pocztowy na Rynku Starego Miasta
Urząd pocztowy na Rynku Starego Miasta
Czy w tym urzędzie zacznie się kiedykolwiek cokolwiek zmieniać, bo na razie to
wszystko jak za króla Ćwieczka. Nie ma numerków - kolejki są zawsze; panie nie
władają żadnym obcym językiem, choć to najbardziej turystycznie oblegana
poczta w Warszawie; wejście dla osób starszych, którzy stanowią większość
klientów tej poczty oraz dla matek z dziećmi to mordęga. Dwa schodki - drzwi,
1,5 m wiatrołapu - drzwi i JUŻ sala na parterze. Niestety jeśli się chce
odebrać przesyłkę awizowaną trzeba wdrapać się na 1 piętro po kręconych
schodach. Windy oczywiście nie ma. Jako, że mieszkam w tym rejonie musiałam
nie raz tam zawitać z dzieckiem i stwierdzam, że NIGDY nikt z obsługi poczty
nie zaproponował mi pomocy we wniesieniu wózka (nie ma gdzie zostawić na dole)
czy załatwieniu sprawy w jakikolwiek dogodny dla mnie sposób. Pani w
przesyłkach ma kompletny bałagan i za każdym razem jak bierze awizo od klienta
zaczyna przeszukiwać pudła z listami sztuka po sztuce (zero jakiegoś klucza);
zdarzyło mi się czekać nie raz po ponad 5 min przy pustym okienku z dzieckiem
na ręku, bo pani "BYŁA CZYMŚ BARDZO ZAJĘTA". Raz jakaś zwierzchniczka ją sama
pogoniła (no proszę!). Kiedy padnie ten moloch!!!??? Jakbym nie musiała to już
dawno bym zrezygnowała z usług tej firmy. Gdzie można zapisać skargę na taki
zakichany urząd?




Temat: Centrum umiera!
Dwa czy trzy numery temu Newsweek opublikował raport dotyczący rynku
nieruchomości w Warszawie. Oprocz samej wyceny mieszkań i teremów opisali tam
sytuację mieszkalnictwa z "socjologicznego" punktu widzenia. I niestety mają
rację: bogaci zamykają się w osiedlach-enklawach i tam dbają o swoją
przestrzeń. Ale jeśli już chodzi o publiczną, to palcem nie kiwną! Z kolei
biedniejsi probują wiązać koniec z końcem a jak mają oszczędności, to raczej
starają sie ciułać na coś na własny rachunek a nie na rachunek społeczności.
Nie musi z resztą pisać tego Newsweek, bo widać to gołym okiem.

Kolejny problem po strukturze zamożności jest struktura wiekowa. Niestety taka
jest chyba spuścizna komunizmu, ze starsi ludzie muszą czuć jakaś straszną
podświadomą albo świadomą niechęć do jakiegoś "kolektywu" na przykład do
takiego, jakim w ich mniemaniu jest wspólnota mieszkaniowa. Młodsi z kolei
olewają wspólnoty, tak jak wiele innych rzeczy.

Nie łączyłbym natomiast "zmysłu wspólnotowego" z pochodzeniem. Jak ktoś dba o
swoje podwórko w gospodarstwie w jakimś Pipidówku, to będzie tez dbał o klatkę
schodową na swoim osiedlu w Warszawie. A jak Warszawiak daje srać swojemu
pieskowi pod drzwiami, to znaczy, ze po prostu nie jest wart ani stolicy ani
Pipidówka!:)

Centrum: Marni mieszkańcy - marne ulice. Co jest skutkiem, co jest przyczyną?

Jak temu zaradzić. Macie może jakieś pomysły?

Czego potrzeba w pierwszej kolejności: Inicjatywy odgórnej czy inicjatywy
oddolnej?




Temat: Kolejki po dowód rejestracyjny
Kolejki po dowód rejestracyjny
czasy się zmieniają a Pan w tureckim swetrze zawsze na stanowisko niczym symbol
minionej epoki, 500 numerków wydanych a dziennie 100 dowodów tylnymi drzwiami w
kolejce stoją mało zaradni, Pan Kierownik jest najlepszy i nietykalny nawet jak
przyniesie mu się przepis z którego jasno wynika kto ma rację Pan kierownik
jest mądrzejszy, przed remontem pod jego drzwiami sceny rodem z misia. Rada
jest jedna normalny kierownik i będzie normalny wydział komunikacji jak
zabaczyłem jak w innych miastach rejestruje się samochody w tym w Warszawie
szczena mi opadła. Panie Prezydencie niech Pan coś zrobi, to wielki wstyd dla
miasta wystarczy zwolnić tylko jednego szwagra.



Temat: Skradziono Kawasaki i Suzuki (Warszawa)
Skradziono Kawasaki i Suzuki (Warszawa)
Przeklejam posta koleżanki z innego forum:

właśnie skradziono mi i mojemu facetowi motocykle. jesli zuważycie gdzieś czarne Kawasaki ER-6N z 2009 roku (około 3500km przebiegu) albo niebiesko-białego Suzuki GSXR-1000 z 2007 roku (około 10 000 km przebiegu) - dajcie znać. jeśli trafi do was oferta kupna - napiszcie, podamy Wam nasze numery VIN.

jeśli byście widziały/widzieli gdzieś ogłoszenia z takimi motocyklami proszę podeslijcie linki

motocykle zostały skradzione 24.10 pomiędzy 18 a 22 z parkingu podziemnego (zamykanego automatycznymi drzwiami na pilota). Ewidentnie to byla kradzież na zamówienie bo w garażu było 5-6 motocyli a zniknęły tylko nasze dwa. co więcej, obok, na miejscu sąsiada - stał rower - i jest nadal.
motocykle wciągnęli na jakiś środek transportu, wygląda na to, że albo była to jakaś furgonetka, albo samochód z napędem na tyl i przyczepa

będziemy wdzieczni za pomoc w odzyskaniu motocykli!

jeszcze raz podaję dane naszych skradzionych motocykli:
Kawasaki ER-6N, 2009 rok, około 3500 km przebiegu,VIN JKAER650CCDA20129, czarny, cecha charakterysyczna - przerysowany dekiel po lewej stronie
Suzuki GSXR-1000, 2007 rok, około 9600 km przebiegu, VIN JS1CL111100108141, niebiesko-biały, cecha charakterystyczna - dwa wydechy Arrow - tytanowe.

aha - rzecz zdarzyła się na Młocinach na częściowo zamknietym osiedlu w grażu podziemnym pob budynkiem mieskzlanym

kontakt do nas: 600 206 117, motowarrior@wp.pl




Temat: Miastomania - w obronie estetyki miasta
Wielkie brawa dla pana Rotha!

I odpowiadajac na zarzuty umieszczone powyzej:

1) dlaczego nie zadzwonil na Policje? Odpowiedz jest prosta - bo nic Policja by nie zrobila. Ja dzwonilem wiele razy, kiedy samochody parkowaly na sciezce rowerowej wokol Ronda Radoslawa w Warszawie. Nigdy nie doczekalem sie interwencji. Nawet proponowalem ze zrobie zdjecia tych samochodow, tak zeby bylo widac numery - ale Policja mi podziekowala.

2) No gdzie sa te podziemne parkingi? Tam sa, golodupcze, gdzie za nie zaplacisz. Nie mam samochodu, nawet prawa jazdy nie mam - ale jak kupowalem mieszkanie, to od razu doplacilem 30.000 za miejsce parkingowe w garazu podziemnym. Jesli kiedys mnie najdzie ochota na uzywanie samochodu, to bede mial gdzie go parkowac.

3) Wandalizm!!! To zaden wandalizm, farba jest zmywalna. Gosc i tak jest calkiem spokojny, bo ja, jak spotykalem samochod zaparkowany na sciezce rowerowej, to wbijalem sie w jego bok pedalem. I co jest najzabawniejsze - nikt by mnie za to nie skazal, bo wypadek spowodowal zle zaparkowany samochod. A ze ktos mial drzwi do wymiany? Moze sie czegos nauczy. Ilosci "zdjetych" kopem lusterek to nawet nie zlicze...

I jeszcze jeden fajny patent - warto wozic przy sobie ziarno i obsypywac nim samochody zaparkowane na trawnikach. Efekt murowany - i winnych ni ma :)



Temat: mordobicie na Wale Miedzeszyńskim.
kiedys jadac skoda 105 zatrabilem na granatowe bmw 7 (jeszcze nie wiedzialem ze to samochod mafii), to bylo na swiatlach gdy zajechalo mi droge zmuszajac do gwaltownego hamowania. Wyszedl dres i zaczal kopac mi w drzwi i walic piesciami w dach i oczywiscie strasznie klął, udalo mie sie jakos go wyminać i uciec.
Pozniej z pobliskiego parkingu zadzwonilem na policje, ale pan policjant nawet nie chcial przyjac zgloszenia, pytal sie tylko czy ten gosc mi uszkodzil samochod, a ja nawet tego nie sprawdzilem, wydawalo mi sie to najmniej wazne, wgniecenia blach na samochodzie. Oczywiscie nie zdazylem nawet zapamietac numerow wiec dla policji to nie ma zadnej sprawy.

Ciekawy jestem czy ktos z innych kierowcow zanotowal te numery, bo to bylo w warszawie, pelno samochodow wokół, ciekawe co wogole mysleli tamci ludzie, pewnie tez byli w szoku.

Oni nie chca przyjmowac takich zgloszen bo to im pogarsza statystyki.



Temat: Wielki świat na nowej pętli tramwajów koło huty
> Kiedy przy peronie są dwa tory, to trzeba się zastanawiać, z którego
> toru ma odjechać kurs, który akurat nas interesuje.

A gdzie niby w Warszawie są perony tramwajowe, przy których są dwa tory? Tramwaj
nie pociąg, drzwi ma z jednej strony, więc przy peronie więcej niż jeden tor nie
może być.
Zresztą ani torów ani peronów się generalnie w tramwajach nie oznacza
(przynajmniej w ramach informacji pasażerskiej). Tu akurat oznaczono, ale
problem jest raczej wydumany, bo do niczego te numery nie służą.

/Gdabski



Temat: ile sie czeka na kasprzaka w poradni?
Chodzi ci o Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka w Warszawie.
Ptrzygotuj się na najgorsze, wąski korytarz o szerokości jakieś 180
cm zapchany ludźmi, dziećmi, matkami, babkami, wózkani, nosidłami i
maluchami które dopiero zaczeły chodzić więc chodzą po zapchanym
korytarzu, a za nimi matki, ojcowie, babcie.
Lepiej idźcie w 2 osoby, jedna staje w kolejce a druga się może z
dzieckiem popałętać, wyjść na spacer itp.
Obsługa "klienta" w IMiD to żenada. Wprawdzie mają numerki (ale
tylko w rejestracji) i fajny certyfikat ISO na ścianie, a po
przekroczeniu drzwi na korytarz czeka cię gehenna. Tłum, smród,
gorąc. Z pewnością wszystkie dzieci zostały zapisane na godzinę 10-
tą. Lekarz siedzi w gabinecie i ma gdzieś to co się dzieje na
korytarzu.
Takie rzeczy tylko i IMiD



Temat: Od strony sprzedawcy - czyli jak to wygląda z ..
I jeszcze a propos polskiego systemu pracy. Prowadzimy z Mężem firmę i często
mamy do czynienia z najróżniejszymi kontrahentami. Tu też jest wolna amerykanka
co do "chęci" współpracy. Jest np. jedna hurtownia, która i tak jest otwarta
tylko siedem godzin, coby się przypadkiem nie przepracowali, a na dziesięć minut
przed zamknięciem pan sprzedawca wyprasza resztę klientów, bo musi zamknąć kasę
i takie tam. Na moje protesty, że jeszcze jest czas, dosłownie dostałam drzwiami
w twarz. Powinnam dać mu kopa i koniec współpracy, jednak ma on najlepsze jak
dotąd zaopatrzenie w Warszawie. Skurczybyk o tym wie i pewnie dlatego pozwala
sobie na tego typu numery. Jednak dla mnie i tak pozostanie niepoważnym
kontrahentem. Jak tylko nadarzy się alterantywa, wielki kop w zad ku czci
handlowej selekcji naturalnej ;-PPP



Temat: Zlikwidować 165 i 306!
tony16 napisał:

> Przepraszam tak ważna linia o tak dużej frekwencji ze zjazdami na 170 musi
> istnieć.Gdyby ja zlikfidowali to sprawa trafiła by do trybunału
> sprawiedliwości.
> Juz widze te przepełnione autobusy te drzwi nie mogace sie zamknac z
przepychu
> pasżerow,biednego kierowce wyklinającego cały świat.
> tak,taka linia tworzy historie Warszawy.

Żebys wiedział, że ta linia jest potrzebna. Jak nie masz z nia styczności, a
tylko numerek Ci się nie podoba, to nie znaczy, że ma być zlikwidowana. Kilka
dni temu na 308 widziałem przegubowca, który pękał w szwach przy Żabie.
Poczytaj sobie wątek o 308 na moim forum, to zmienisz zdanie i przekonasz się,
że nie jest to wyłącznie moja opinia (link poniżej - pierwszy)




Temat: Dzis 13 grudnia - wiadoma rocznica
O godz 00:05 obudzili nas panowie miljcjanci otaczajac nasz tapczan. M kazali
se ubierac przy otwartych drzwiach lazienki, ktora i tak nie miala okna, pietro
zreszta bylo szoste. Przytomnie wyjrzlam przez okno i zapamietalam numer
radiowozu napisany na dachu samochodu (naprawde byly numery na dachu? Ja to w
kazdym badz razie tak zapamietalam) Szczekajac zebami (zimno, strach?) zeszlam
na dol do klatki do automatu telefonicznego (tak, tak, warszawa srodmiescie,
telefonow niet)zeby zadzwonic do rodzicow. Zepsuty. Pedem do nastepnej klatki
brak sygnalu. Znowu zepsuty?? Wrocilam na gore, malutki synek nawet sie w
miedzyczasie nie obudzil. Nie spalam cala noc, rano(szosta?) uslyszalam przez
cienka sciane telewizje czy radio u sasiadow i jakies przemowienie. Wlaczylam
radio i zrozumialam. Potem po wielu dniach kompletnej niewiedzy, plotek i
podejrzen (wywiezli do Zwiazku?), wreszcie widzenie w Bialolece. Upokorzajace
wysypywanie cukru i otwieranie cukierkow. I moje pierwsze, przez zacisniete
zeby: Jak wjdziesz, jedziemy do Lali (przyjaciolka w Sztokholmie)

Niemożliwe jest tylko gołemu w kieszeń nasrać



Temat: aeroflot/aerofłot ... nie uwierzycie!
aeroflot/aerofłot ... nie uwierzycie!
Niesamowite, wczoraj mój mąż leciał liniami Aeroflot z Moskwy do
Szanghaju (nie pytajcie dlaczego, najkrocej tak z warszawy) i , cóż
z obsługą to moze trochę miał pecha ale to różnie bywa, wiadomo w
każdej linii są lepsze i gorsze zmiany ale uwaga: paru kolesi,
Rosjan normalnie jawnie piło alkohol, dużo alkoholu a jak się
rozkręcili to palili fajki w kiblu, zalatywało daleko od drzwi.
Steward zwrócił im uwagę a któryś tam na niego warknął i ...
wszystko ok. Zero reakcji, tak jakby to była normalka. Słuchajcie,
nie chcę się czepiać bo moze nie ma racji ale czy te numery z nie
paleniem i nie upijaniem się - bo nie chodziło o jedno piwo kupione
na pokładzie tylko o kilka butelek z bezcłowki - to kwestie
bezpieczeństwa.... Na lotnisku w Moskwie bezpieczeństwo to priorytet
bo tak jak Marcina zrewidowali to nigdzie indziej.... Czepiam się
czy nie? Bo mąż zamierza złożyć skargę po powrocie. Przesadzamy?



Temat: głupawy kierowca kasuje 2 auta na francuskiej
głupawy kierowca kasuje 2 auta na francuskiej
Ot dziś byłem świadkiem mega sceny!!!
czas akcji: środa 25 04 2007, godzina ok 16:30
miejsce: Warszawa ulica Francuska około numeru 8 (przy agencji księgowej i
kaletniku),
atorzy: głupawy kierowca w białym samochodzie dostawczym i dwa inne auta marki
peżot, honda i ja z żoną
Opis: Peżot i honda stoją zaparkowane prawidłowo wzdłuż "Fra" a gość o
wyglądzie muszkietera (wąsy, broda i dłuższe włosy spięte w kucyk) widzi
między nimi lukę dla swojego dużo większego wozu. Bez pardonu wjeżdża i nagle
trafia w honde. Coś czując wycofuje się ale ponawia atak w celu zaparkowania
swojego "białego gruchora". Przejeżdża po zderzaku hondy i zatrzymuje się na
kole peżota 206. W tym momencie krzycze do buca że jest głupi i wali po
autach. Pseudokierowca coś czując jeszcze raz się wycofuje kompletnie rysując
oba auta. Po chwili ... jeszcze raz podjeżdża kompletnie demolując zderzak
hondziaffki i gniecąc koło, nadkole i drzwi peżota na co najmniej 30 cm. SZOK.
gość nie reaguje na wrzaski i krzyki zatrzymuje się w momencie kiedy jego wóz
już nie może wyjechac będąc kompletnie zakleszczonym. Z pobliskich sklepów
zwołałem gawiedź ale nikt nie rozpoznał swojego auta. Spisałem numery
zaczynające się wymonnie od ... WF czyli swojak:) jeśi potrzebne będą
dodatkowe info jestem do dyspozycji nawet jako świadek, pozdro ... jestem załamany



Temat: Jesienią tramwaje pojadą rzadziej?
Jesienią tramwaje pojadą rzadziej?
To teraz taka uwaga do MPK Poznań, trzeba będzie wrócić do zastosowania wagonów
potrójnych bo inaczej wszyscy pasażerowie albo rozwalą drzwi, albo karetka
będzie kursowała szpital - tramwaj. Do tego wydłużenie przystanków, bo trój
składy w latach 1987 - 1993 śmigały na liniach w Poznaniu chodzi o składy
tramwajów typu 105N. MPK Poznań było mądrzejsze, od bodaj 2000 roku przestało
instalować dodatkowe gniazda sterowania wielokrotnego z tyłu drugiego i z przodu
pierwszego wagonu, w tej chwili pozostało kilka składów które jeszcze takie
gniazda posiadają, być może i one lada chwila znikną. Udusimy się na PeSTce jak
sardynki w godzinach szczytu, kombinacje z linią 26 nie wyszły, nadal jest
ciasno, jakieś dublowanie kursów też nie wyszło. A teraz ZTM dobija obcięciem
rozkładów, to totalnie się udusimy w tramwajach!!! Dlaczego taki Kraków na linii
4 w dni robocze puszcza tramwaje 105N w potrójnej trakcji i bodaj na 13tce też,
dlaczego Gdańsk także uruchamia takie składy, no i dlaczego w Warszawie także
wrócono do składów potrójnych???? Jakoś nikt z tego rabanu nie zrobi że skrajnia
przystankowa przekroczona czy inne pierdoły. MÓWIE STANOWCZE NIE!!!! OBCINACZOM
ROZKŁADÓW!!!! Panie Rusak idź pan się lecz i wszystkie te urzędasy z urzędu
miasta też w kolejce po numerek do leczenia!!!



Temat: Terroryzm laktacyjny
gosiaczek265 napisała:

> Zaczyna się w szpitalu po porodzie (przynajmniej w Warszawie tak
> jest). Sprawdzanie, macanie i nakaz przystawiania. Jak któraś nie
> chce lub nie może to od razu krzyk (doslownie). Osobiście
> pielęgniarce pediatrycznej powiedziałam, że z tamtej strony
zamykają
> się drzwi i żeby je zamknęła, to przysłała pediatrę. Potem w
> przychodni. A na koniec mądre koleżanki z jeszcze mądrzejszymi
> radami... Bo przecież każda może...

Oto Polska wlasnie...Jeszcze pare lat temu nikogo to nie obchodzilo,
w szpitalach pchali w dzieciaki mieszanke, aby sie tylko mniej
darly. A teraz takie numery. Kiedy u nas w koncu bedzie normalnie?
Ja nie ieszkam w PL i jedynymi osobami, ktore sie mnie grzecznie
pytaja jak karmie sa lekarze dzieciecy i polozne i to TYLKO w celach
informacyjnych, nikt mnie ani nie pouczal ani do niczego nie zmuszal.




Temat: ul Secemińska - jak tu się mieszka??
Ogólnie jest w miarę spokojnie . Jeżeli Secemińska to bardziej polecam niskie
numery bliżej przedszkola , bo przy stacji Statoil nie jest już tak spokojnie ,
szczególnie w lecie kiedy dresy palą opony a rozweselona młodzież niemiłosiernie
drze się na boisku między blokami 13 i 15 a Uniejowską 7 do wczesnych godzin
porannych zostawiając po sobie stos puszek i butelek. No i wszechobecne żule ,
ale one raczej niegroźne - interesuje ich wodopój - sklep Biedronka.
Administracja zaczęła nawet coś robić - ociepliła bloki , wymieniane są okna na
klatkach schodowych , malowane klatki i wymieniane są drzwi wejściowe do bloków.
W większości budynków są już wymienione piony wodne , w prawie wszystkich
wysokich blokach niestety windy są w stanie śmierci technicznej. S.M. WOLA to
jednak najdroższa chyba spółdzielnia mieszkaniowa w Warszawie , szczególnie
denerwujące są podzielniki ogrzewania zainstalowane w niezbyt jasnych
okolicznościach , opłakany stan infrastruktury drogowej wewnątrz osiedla (
zapadające się alejki i dziury to norma - nieremontowane od 26 lat ) brak miejsc
zabaw dla dzieci oraz wysokie czynsze. Plusy - dobra komunikacja i ciche
nieakustyczne mieszkania , ostatnio nawet częste patrole policji



Temat: Nigdy nie przypuszczałem, że to napiszę, ale...
Rozmowa z "Aniołem śmierci"
jaceq napisał:

> jaceq napisał:
>
> > skoro Okręgowa Rada Lekarska w Warszawie uznała za stosowne tak efektowni
> e
> > nàsráć we własne gniazdo.
>
> Chyba warszawska ORL przedobrzyła. Już ogólne wrażenie "poprawił": "Wiceszef
> Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) Andrzej Włodarczyk, odnosząc się do piątkowego
> wyroku w aferze "łowców skór" podkreślił, że to sanitariusze, a nie lekarze
> zostali skazani za morderstwa. Według niego, to ważne z punktu widzenia
> "delikatnej sfery zaufania w relacji pacjent-lekarz"."
>
> wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3862623.html
>
> A ja się pytam (oprócz oczywiście tego, kiedy kolejne procesy), dlaczego Wysoki
> Sąd nie upublicznił wizerunków i nazwisk tych tzw. "lekarzy"? Przecież, do
> jasnej, ten drugi może się nie stawiać dalej, praktykować, a ja mogę trafić np.
> do niego po receptę np. na cokolwiek. A tak - to już: tabliczka na drzwiach,
> "aha, to ten" i w długą.

Zgubiła go chciwość, a byłby wielce szanowanym człowiekiem.

"hej pavulon, ukręcimy ci łeb i wyrzucimy przez kraty".

www.nil.org.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2003/n200301/n20030106

owca_czarna




Temat: Reinkarnacja ? Co myslisz o tym
Hello sseba. Jestes na wlasciwej drodze, bo umiesz zadawac pytania. Masz racje, najpierw trzeba zdefiniowac pewne terminy, zanim sprobuje sie dalszych analiz. A wiec co to jest to owo "JA".
Wydaje sie ze mamy dwa typy JA. Jedno JA to jest sposob czy zbior mysli o nas samych. Nazywa sie to
EGO. Gdy spytamy sie kogos, kim jest, dostaniemy odpowiedz w stylu: imie, nazwisko, gdzie mieszka,
co robi, jak mysli i tym podobne. EGO jest produktem spolecznym w duzej czesci i jest stworzone wtedy gdy stracimy kontakt z rzczywistoscia ( o tym za chwile) i punktem odniesienia nas samych jest
swiat zewnetrzny. Swiat zewnetrzny ciagle sie zmienia, co doprowadza do konfuzji na temat: kim my naprawde jestesmy. Przyjrzyj sie sobie, w ilu wcieleniach byles za swego zycia. EGO czasami nazywane
jest osobowoscia. Drugie JA, to prawdziwe JA. Nigdy nie zmienne, bedace czescia uniwersalnej swiadomosci, zawierajace ziarna naszej pamieci, tendencji itp. W czasie smierci, to EGO wraz z cialem
fizycznym umiera, natomiast Twoje JA, bedace niczym innym jak aspektem uniwersalnej inteligencji
i swiadomosci, odradza sie w nowym ciele. Jest to bardzo kompleksowe zagadnienie. Inaczej ten mechanizm tlumaczy teozofia, inaczej buddyzm inaczej jeszcze hinduizm. Ale baza jest praktycznie ta sama. Zycie jest wieczne, i tylko wydaje nam sie ze umieramy. Jestesmy niczym innym niz odpryskiem
kosmicznej swiadomosci. Cialo fizyczne, jako jedyne cialo, ktore posiadamy, jest iluzja.
Osoba z amnezja jest ciagle ta sama osoba, a co zostalo stracone, to tylko EGO. Caly zbior pamieci
istnieje ciagle w tym czlowieku, my tylko nie wiemy jak sie tam dostac. Wyobraz sobie ze w Warszawie
posciagano wszystkie tablice z nazwami ulic, wszystkie numery na drzwiach, wszystkie drogowskazy,
zlikwidowano telefony, autobusy, szyldy, przewodniki itp. Bylaby to jeszcze Warszawa ?
Oczywiscie ze tak. Poniewaz Warszawa to nie nazwy, kierunkowskazy itp. To cos wiecej.
To samo z nami jest. Ty jestes czyms znacznie wiecej niz sseba. Twoje cialo i umysl to czasowe narzedzia konieczne do przezycia w tym fizycznym wymiarze. I to umrze z pewnoscia. Ale jest
cos w Tobie co zyje wiecznie. Nazwij to dusza, spirytem, zyciem, JA, swiadomoscia czy czymkolwiek innym. To nie ma znaczenia.
To tyle na dzis.
Andy.
PS. Dla Twojej wiadomosci. Na styku tych dwoch JA, czyli na styku EGO i duszy, albo na styku
osobowosci i spirytu istnieje tak zwany akashic record, zawierajacy cala pamiec o Tobie.
W tym pasie rowniez gromadzone sa rowniez tzw. karmiczne molekuly, ktore determinuja
Twoje przyszle zycia. Sa metody dostania sie do tych obszarow. Jedna z nich jest medytacja.




Temat: Nie czekam do grudnia - dr Karwacki w sierpniu
Z Łodzi jedziecie najlepiej na Brzeziny(tak mi mąż powiedział) do
Rawy Mazowieckiej.Z Rawy Mzowieckiej na trasę Katowicką-przy
zakładach mięsnych w lewo na Warszawę.Trasą Katowicką prosto do
Warszawy.Zbliżając się do Warszawy przejedziecie przez miejscowość
Raszyn,dalej prosto wjeżdżacie do Warszawy w ulice Grójecką.Grójecka
cały czas prosto dojedziecie do Placu Zawiszy( po lewej stronie
zobaczycie taki kolorowy Hotel Sobieski).Zjeżdżacie na lewy pas( na
tym rondzie na Placu Zawiszy)i skręcacie w lewo w ulicę Towarową.Po
prawej stronie będzie Hotel(nie pamiętam nazwy) a po lewej będziecie
mieli Dworzec Główny.Na środkowy pas prosto do najbliższego ronda
(nie pamiętam jak sie nazywa).Na rondzie skręcacie w lewo,i
jedziecie prosto i to jest ulica Kasprzaka.Następnie zjeżdżacie na
lewy pas(szpital jest po Waszej lewej stronie).Musicie skręcić na
najbliższym możliwym skręcie w lewo i zjechać na prawy pas ulicy
Kasprzaka( jedziecie niby tak jakbyście cofali się znów do Placu
Zawiszy ale jadąc prawym pasem po Waszej prawej stronie zobaczycie
przy ulicy przy przystanku autobusowym jest szkoła.Od tego momentu w
najbliższy zjazd w prawo.Jakieś 300m prosto jest szpital.Kierujecie
się do szpitala dla dzieci(sa znaki).Tam gdzies zaparkujcie i jak
wejdziecie na teren szpitala..na plac to w piersze drzwi w budynku
po prawej stronie(chyba B).Klinika Chirurgii onkologicznej
(przychodnia).Tam ,korytarzem do samego końca do rejestracji.Musicie
wyciągnąć z maszyny numerek i czekać na swoją kolejność do
rejestracji.Następnie pod pokój nr.10 " poradnia NF1) i czekacie na
swoją kolejność.Wywołują-przeważnie-po nazwisku.
Mam nadzieję że w miarę dokładnie to opisaliśmy.
Powodzenia i buziaczki
Iza




Temat: Chamstwo w autobusach
Raz jeden udalo mi sie "skorzystac" z prawa do bezkolejki na poczcie - w 8 miesiacu, chyba to bylo 30-go, niedziela po poludniu, na Glownej w Warszawie, bylo przede mna chyba 250 osob wg. numerkow, nawet nie bylo gdzie usiasc na schodach... Poszlam prosto do kontrolera i spytalam grzecznie - czy mozna w ciazy bez kolejki - pani na to czy ciaza jest widoczna - no chyba! Wiec laskawie dla mnie pani z okienka, ktora wlasnie schodzila na przerwe, mnie obsluzyla. Nikt z tlumu paszczy nie otworzyl. Ale juz na mojej lokalnej poczcie, gdzie numerkowego systemu jeszcze nie wdrozono, mi sie taka sztuka nie udala, zwawa poani pod 40-tje lokciem mnie odepchnela od okienka i tyle. To samo w autobusach, w sklepach, wszedzie. Teraz, z niemowlakiem na reku, lub z wozkiem, wcale nie jest lepiej. Silni panowie nagle dostaja jakiejs slepoty i skretu szyi przy wsiadaniu do autobusu (wybieram z rozkladu niskopodlogowce, zeby sie nie prosic), przy wchodzeniu do klatki i do windy (pol pietra po schodach), w przychodni dzieciecej nagle zaczyna sie liczyc kolejnosc przyjscia, a nie godzina na numerku (zawsze sie staram przychodzic punktualnie, zeby maly nie musial czekac, ale jeszcze mi sie nie zdarzylo, zeby jakas baba z siedmiolatkiem sie nie wepchala, bo byla "pierwsza"). Ludzie, naprawde rece opadaja. I mam wrazenie, ze to jest podobnie jak z nieslawnej pamieci Dniem Kobiet, ze wiekszosc spoleczenstwa uwaza wszelkie przejawy "wzgledow" dla ciezarnych i matek za cos wstydliwego, kojarzacego sie z miniona epoka, przestarzalego - a tu polityczna poprawnosc rodem z zachodu wymaga przeciez, zeby nawet z przepuszczania kobiet w drzwiach zrezygnowac, bo a nuz ktoras pozwie o molestowanie... Tak to juz jest z tym rownouprawnieniem, ktore sobie babki wywalczylysmy, ze jak rownac - to fajnie, ale tylko w dol.



Temat: badanie dna oka + horror przychodniany
badanie dna oka + horror przychodniany
cześć wszystkim ma kilka pytań na ww temat: *na czym polega badanie dna oka? *czy robione jest w znieczuleniu czy nie? *może ktoś zna dobrego okulistę, który ma dobre podejście do maluchów i wykonałby to badanie w sposób maksymalnie bezstresowy/bezbolesny dla mojej 16-miesięcznej córeczki? Byłam wczoraj z Ewą w przychodni, odstałam swoje, numerek był, wchodzę o wyznaczonej godzinie i od progu wita mnie mało zachęcające "zaaaraaa!!!". Wyjaśnię, że panie sztuk 3 były zajęte piciem herbaty i po prostu nie miały w tym momencie ochoty przyjmować pacjentów. Potulnie poczekałam przed gabinetem kwadrans, doczytałam się w tzw. międzyczasie, że przerwa jest dopiero za pół godziny i nie czekając na koniec ploteczek wparowałam do gabinetu. Mało dyplomatycznie rozprawiłam się najpierw z piciem herbatki w godzinach pracy, podczas gdy na korytarzu kłębi się tłum pacjentów z numerkiem w ręku. Pani doktor - w wieku na oko tuż przed emerytalnym - krzyczała, że to ona decyduje kiedy pić kawkę, a kiedy przyjmować chorych, a na koniec stwierdziła, że mojej córeczki nie przyjmie, bo u takiego małego dziecka NIE DA się zbadać dna oka, "chyba, że chcę słuchać pod drzwiami jej wrzasku"! Postraszyła mnie, że pewnie trzeba by kilka razy zakraplać cośtam do oka, jakaś narkoza, bo dziecko się wije i wyrywa, a w ogóle to muszę jechać na Niekłańską, bo ona ma prawo decydować kogo przyjmie a kogo nie!!! Dodam, że rzecz działa się w Zalesiu czyli po drugiej stronie Warszawy, a IMID wcześniej telefonicznie potwierdził, że w Zalesiu przyjmują małe dzieci do takiego badania. Wiedziałam, że ten wstrętny babsztyl ma obowiązek zrobić Ewuni to badanie, ale po takim entree nie miałam zamiaru powierzyć jej mojego dziecka. Co zrobić w takiej sytuacji? Jeśli jeszcze zasady funkcjonowania lecznictwa i przychodni można jakoś zmienić, to chyba na mentalność takich postkomunistycznych eksponatów nie mamy żadnego wpływu pozdrawiam i liczę na Waszą pomoc, kasia



Temat: Ochrona - jaka powinna być?
Witajcie - przepraszam za pomyłkę - odpisywałem na inny post i wysłałem nie do
tego wątku... Miało być świetnie, a wyszło, no proszę...

To teraz włączając się do dyskusji i ochronie itd.

Ponieważ ta dyskusja zawiera mnóstwo słowa pisanego, wielu znakomitych,
retorycznych wywodów, to pozwolę sobie włączyć się by zadać kilka pytań:

Czy coś się złego stało na naszym osiedlu, że rozważane są kołowrotki dla
wchodzących, identyfikatory dla gości i skrupulatne patrole ochrony?

Czy nie mieszkamy na zwykłym osiedlu, jednym z wielu w naszym mieście, gdzie
wychodząc z domu zamyka się drzwi na klucz, a złotych zegarków nie zostawia się
na balkonie (chociażby z powodu srok)?

Bo jeśli generalnie jest w porządku, tzn. nie mamy przypadków nachodzenia
niechcianych gości, nic nikomu nie zginęło, nie ukradziono nikomu samochodu,
nie okradziono mieszkania, itp. to o co chodzi???
Jeśli komuś zastawiono jego prywatne miejsce na dwa dni (?!) (i mi się zdarzyło
zastać kiedyś w garażu samochód na moim miejscu /numery sobie zapisałem, więcej
się nie powtórzyło/) to reakcja ochrony jest konieczna, tj.
wyciągnięcie/zablokowanie auta (a może straż miejska mogłaby pomóc).
Ale po co pilnowanie szczegółowe przychodzących (identyfikatory, itp.),
patrole, itp.?
Czy nie jest to jakiś pęd i nie nakręcamy się w szukaniu idealnego
zabezpieczenia?
Czy nie jest wystarczającym zabezpieczeniem przed złodziejem, pilnowanie
własności?
Czy nie uważacie, że złodziej wiedząc, że na osiedlu jest ochrona i tylko obok
ochrony można wejść/wyjść odpuści sobie ew. kradzież na naszym osiedlu?

Dlaczego Wam przeszkadza, że zapłaciliście kilkanaście/kilkadzieścia tysięcy
złotych, a ktoś parkuje za free? Chcielibyście, żeby też płacił, czy żałujecie,
że zapłaciliście?

O ochroniarzach ostatnio sporo jest w GW - polecma lekturę i chwilę
zastanowienia się nad naszym celem w dyskusji o ochronie
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,3013204.html
Przepraszam jeśli kogoś uraziłem może zbyt obcesowym tonem, ale cel niektórych
pomysłów nie jest mi znany...
Te pytania wynikają z mojego niezrozumienia problematyki, tak intensywnie
rozkładanej na czynniki pierwsze....

Pozdrawiam
Zyg



Temat: Kiedy pojawił się tatuś?
Klasa, uhm, szkoda, ze nie mam nagranej moje "rozmowy" telefonicznej z eksem,
kiedy..a, to po kolei.
To bylo dwa lata po tym, jak eks ostatni raz widzial mlodego. Ni widu, ni
slychu nie bylo. Pojechalam do przyjaciolki do Poznania. Jak dotarlam do niej,
zadzwonilam do domu. Mlody mowi "Mamo, tata przyjechal". Wiecie, co pomyslalam
w 1. chwili? Ze pomylilam numery, ze rozmawiam z jakims obcym dzieckiem.
Poprosilam, zeby dal mi moja mame. Mama scenicznym szeptem pwoeidziala, ze
przyjechal przed kilkunastoma minutami, ze Kuba go nie poznal itp. Cisnienie mi
podskoczylo do jakichs ekstremalnych wysokosci, powiedzialam mamie, zeby mi go
dala do telefonu. Przez kilka minut przypomnialam sobie chyba wszystkie
przeklenstwa, jakie znalam. Kazalam mu sie natychmiast wynosic, co zdaje sie
zrobil.
Tydzien czy dwa pozniej zadzwonil. Przepraszal, obiecywal, jak zawsze. Ze
bedzie przyjezdzal, jak tylko bedzie mogl, ze bedzie dzwonil...pamietal o
urodzinach i swietach. Tia, nastepny raz skontaktowal sie z mlodym rok pozniej,
no ale to juz bylo tu biezaco
Teraz jak to wyglada? (aha, eks ma ograniczona wladze rodzicielska i wyznaczone
terminy wizyt). Eks dzwoni i sie zapowiada z przyjazdem. Zazwyczaj robi to
dzien wczesniej, jakos wdupiemajac moje plany. Raz przyjechal o godzine
wczesniej niz sie zapowiadal i mial pretensje, ze mlodego nie bylo w domu.
Dzwoni ostatnio jakos podejrzanie czesto, nie wiem dlaczego, bo "do tej pory od
tamtej pory" (czyli od grudnia), telefony byly raz na tydzien, dwa.
Teraz ma nastapic Wielkie Wydarzenie czyli Jakubowa wizyta w Warszawie.
Wyslalam eksowi maila w tej sprawie (termin i pytanie o to, czy w jakis sposob
bedzie finansowo uczestniczyl w Kubkowym przejezdzie),nie odpisal, nawrzeszczal
tylko przez telefon, ze go "k...nie stac na internet". Szkoda czasu na
rozpisywanie sie o tym telefonie. Uprzejmie jednak zapowiadam (nie ma to jak
publiczne deklaracje), ze jesli jeszcze raz zostane w taki sposob potraktowana
i obrazona, to zaczne sie zachowywac tak, jak widocznie eks sobie tego zyczy:
niczym Marcin Luter przybije na drzwiach domu wyrok sadowy z terminami
kontaktow wyznaczonymi przez sąd.
A ze sobie przeklne: %#$^%&^%*^%$ staje na rzesach, zeby jakos ten wyjazd
zorganizowac, poukladac pod wzgledem organizacyjnym, noclegowym, tylko cholera,
nie mam z kim o tym pogadać




Temat: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II
Kochana Petelko!
Opowiem okolicznosci mej ostatniej bytnosci z Jasiem Zapolnikiem. To byla checa! Otoz 12 grudnia
1981 wyszedlem z ZR okolo 23.30. Na Grunwaldzkiej stala suka, a za jej okratowanymi oknami
dostrzeglem liczne glowy w helmach. Ale ktozby zwracal na takie "glupstwa" uwage. Pojechalem na
Zaspe, do domu, zeby sie wyspac, bo o 6-tej rano bylem umowiony wlasnie z Zapolnikiem i z...
nazwiska nie pomne... ze stoczni KP w Gdyni. Umowilismy sie na stacji we Wrzeszczu, by pojechac
na I Krajowy Zlot Gniazd Sokolich (bylem zalozycielem "Sokola" w Gdansku), ktory wyznaczylismy
sobie w ZR "S" w Bydgoszczy. Do Bydgoszczy dojechalismy spokojnie, nic nie wiedzac o tym, co sie w
kraju wyrabia. Przed dworcem zapytalismy stojkowego milicjanta jak dojechac na Brdyujscie,
wsiedlismy w tramwaj i... Dopiero pod budynkiem ZR Kujawsko-pomorskiego cos zajarzylo. Stal tam
spory tlumek i cos skandowal. Przepchnelismy sie, pokazalismy w drzwiach nasze identyfikatory,
wpuszczono nas, a zaraz potem rzucila sie na mnie jakas lokalna pieknosc z zapytaniem, czy to
prawda, ze "krajowke" aresztowali. Ja jej na to, ze "krajowka" obraduje w Stoczni, a wziac Stocznie to
nie byle szysz. I podjelismy obrady, bo przed nami dotarly "Sokoly" z Poznania, Krakowa i Warszawy
oraz kilku mniejszych osrodkow. Niestety, o godz. 12-tej wkroczyli do sali chlopcy z ROMET-u i kazali
opuscic, bo jest jakoby "wojna". Wyszlismy wiec, dotarlismy (nadal nic nie wiedzac) na dworzec i tam
postanowilismy sie posilic. W trakcie jedzenia w bufecie dotarla do nas informacja z glosnikow:
"podroznych udajacych sie za granice uprasza sie o powrot do miejsc zamieszkania". To byl szok.
Prawde poznalismy dopiero w pociagu, ktory wlokl sie dobre 6 godzin. W Gdansku wyjrzelismy przez
okno - cisza i spokoj - wiec wysiedlismy we Wrzeszczu, gotowi biec do ZR (przedtem wymienilismy
adresy i kontaktowe numery telefonow).
Na peronie bylo spokojnie, natomiast w tunelu stali... tarcza przy tarczy, pala za pala... W domu
zastalem zaplakana zone (myslala, ze mnie juz wzieli) i dopiero z tv dowiedzialem sie o "stanie
wojennym" itd. Jasia juz wiecej nie spotkalem. Ani w Internacie, ani na wolnosci, zreszta w grudniu
1983 "zaproponowano" mi wyjazd.
Takie to bylo moje powitanie Grudnia.
Pozdrawiam
Piotr



Temat: Hop!Hop! Gregor!
Gregor ,opamiętaj się. Przecież sam napisałeś ,że gdyby moi rodzice
pomysleli o
> aborcji to byłbym w kibelku!
> A teraz masz czelność się wypierać? No tak, przez chwilę
zapomniałem, że żarliw
> ym jesteś.
Czy ten wycinek twojego szefa Rozpieralskiego nie jest na twoim
blogu?Ja tylko rozwinalem twoja mysl przewodnia.
No a w Krakowie to tez twoja rodzina?
Kto go zajmie? Łukasz Osmenda, Bogusław Kośmider czy może Małgorzata
Radwan-Ballada? O mediacje został poproszony Jarosław Gowin, nowo
wybrany poseł,lider PO w Krakowie.
I znow walka o koryto!
Tak konał PRL 20 lat temu
WPROST Piotr Gabryel, Marek Zieleniewski

Prasa oficjalna

Przed ambasadą RFN w Warszawie tłok jak co dzień. Komitet kolejkowy
ma zapisanych z reguły kilka tysięcy osób, a kilkaset uparcie stoi i
czeka na przyjęcie. Dylemat: uda się dziś? O14.50 ze schodów zbiega
młody lekarz. Ten sam, który dyżurował z listą przed świtem.
Uznojony, ale szczęśliwy. Doczekał się w ostatnich minutach.

- Stałem parę godzin, aby móc wziąć kwestionariusze. Przez dwa dni
czekałem, aby je złożyć. Dwa tygodnie trwało wystawianie paszportu.
I wreszcie, po dwóch dniach warowania pod drzwiami, mogłem go dziś
odebrać. Zsumowałem wszystkie swoje numery na wszystkich listach i
wyszła mi liczba 1856.

Ponad trzy tygodnie będzie teraz czekał na wizę, po paru dodatkowych
dniach dostanie marki i bilety kolejowe. A co potem? W jednym z
frankfurckich szpitali czeka na niego znajomy i posada pielęgniarza
zaklepana na 3 miesiące. W ciągu miesiąca zarobi tam 18 razy więcej,
niż gdyby pozostał w kraju. Oczywiście biorąc pod uwagę przelicznik
czarnorynkowy.
Ten wycinek z twojego poprzedniego linku mi sie bardzo podobal.Tego
lekarza jako odpad z Polski bym nie wypuscil zeby wstydu nie robil a
raczej zamknal bym go na psychiatrii.Mlody glupi i naiwny.



Temat: Głupota ludzka na os. Słowicza
takie osiedla są wszędzie
moim zdaniem każdy może powiedzieć co myśli byle grzecznie
nie bluzgałaś :)
mieszkam na tym osiedlu odsądzanym od wszelkich zalet :)
gdybym mieszkała na Strusiej pewnie bardziej bym się z twoją opinia zgadzała ale na Albatrosach mam nieco więcej miejsca

akurat to osiedle jest chętnie wytykane
jednak spójrzmy sobie na nasze miasto i nie tylko
nie jest to problem tego developera ani Piaseczna
istnieją ograniczenia które maja sprawić by pazerność firm miała swoje granice a fantazja indywidualnych inwestorów nie utrudniała innym życia - przepisy, plany zagospodarowania... sęk w tym że są one ignorowane, naginane, że urzędnicy nie wypełniają swoich zadań

to osiedle w pierwotnej wersji miało parking wielopoziomowy, bloki na planie stały w większej odległości - tak, tak :)
wina mieszkańców tego czy innych takich osiedli nie jest to że kupili tu mieszkanie bo GDZIEŚ mieszkać muszą
problemem jest po prostu niedostępność mieszkań - to nadal luksus
i nie ma co się dziwić że ktoś wybiera tanie mieszkanie bo na takie go stać - na takie może dostać kredyt, czasem nawet może i byłoby go stać na większe ale woli krócej spłacać haracz bankowi?

bardziej mnie dziwią rezydencje stawiane na działkach wielkości chusteczki do nosa :)
piękny duży dom, architektonicznie nawet naprawdę przyjazny - a od płotu od drzwi 5 metrów :)
a takie piękności (kilka obok siebie) podziwiam w Warszawie
co tam Warszawa
te osiedla za Auchan - te szeregowce... toż to tłok jak na osiedlu Słowicza :)
a zagęszczenie domków jednorodzinnych na ul. Słowiczej?? jak się temu przyjrzeć...

do wszystkiego można się przyczepiać :)
ale ja i tak lubię moje miasto a nawet moje osiedle :D
choć wiele tu się powinno na lepsze zmienić...
żal że miasto się zabudowuje bez ładu i składu, że nie widać ochrony przestrzeni, nie widać PLANU - gdzie dla tej rzeszy nowych mieszkańców dogodny transport, szkoła, przedszkola, park, dostępne centrum kulturalne (kto szedł do domu kultury piechotą wieczorem jesienią czy zimą wie o czym mówię :D ), gdzie parkingi, gdzie przyciąganie inwestorów by były miejsca pracy
gdzie poczta na litość! :)
generalnie ciężar miasta jest w rejonie osiedli - między Młynarską a Słowiczą - bloki, bloki, bloki... ileż tysięcy ludzi tu mieszka?

w mieście nie wybudowano od prawie 25 lat nowej szkoły podstawowej
ani przedszkola
pocztę główną przebudowano - na osiedlu ta która ma tylotysięczną rzeszę do obsługiwania przeżyła remoncik mały, nawet nieszczęsnych numerków nie wprowadzono, a co gorsza zlikwidowano lampę nad wejściem - wieczorna wizyta na poczcie i wymarsz z niej w kierunku al. Róż koło przedszkola to super przeżycie - ciemnica taka że hej!
gdybyż tam chociaż była pełna obsada i działały wszystkie okienka...

ulice, chodniki - oj szkoda już gadania
no to sobie ponarzekałam na wieczór
:)




Temat: 17 minut jazdy tramwajem linii 9
> 07:35 Na przystanek Unii Lubelskiej podjeżdża 9 (numer boczny 670),

Niestety wagon o numerze, ktory podales jezdzi w skladzie. Wiec albo pomyliles
numery, albo nie podales numeru drugiego wagonu.

> spóźniona 5
> minut... Trudno, najważniejsze, że jedziemy. Od razu widać energię Pani
> motorniczej, jeszcze ludzie nie zdążyli wysiąść a już dzwoni dzwonkiem.

Jeśli ma spóźnienie to chyba oczywiste, że się jej śpieszy...

> 07:37 Dojechaliśmy do Traugutta. Tramwaj stanął, ludzie wysiedli i wsiedli
> - motornicza zamyka drzwi. Ale pojazd nadal stoi na przystanku - ma czerwone.

Tramwaj nie moze mnieć "zielonego" czy "czerwonego"

> Do drzwi dobiega kobieta - tramwaj stoi ale dzwi się nie otwierają...
> Po paru sekunach zapala się zielone, pojazdu rusza a kobieta nadali stoi...

1. Pokaz mi paragraf wedlug ktorego motorniczy musi otwierac drzwi kazdemu
pasazerowi, ktory spoznil sie na przystanek.
2. Skoro tramwaj byl spozniony 5 minut, to gdyby przyjechal na czas kobieta ta
nawet by tego tramwaju nie zobaczyla - i tak pojechalaby nastepnym kursem.
Czego oczy nie widza, tego sercu nie zal?...
3. A czy przypadkiem, gdyby otworzyla by jej drzwi nie mialbys pretensji, ze
tramwaj ma "zielone" a stoi wpuszczajac pasazerke i zwiekszajac opoznienie?

> 07:40 Widać motorniczych nie obowiązuje zakaz rozmowy przez telefon komórkowy
> podczas jazdy...

Jeśli miała spóźnienie to prawdopodobnie "spowiadała się" wlasnie
dyspozytorowi. Od jakiegoś czasu telefony komorkowe sa jedyna metoda
komunikacji miedzy motorniczymi, a dyspozytorami - kazdy wagon na miescie jest
wyposazony w telefon komorkowy.

> 07:46 Dojechaliśmy do Bohaterów Warszawy. Powtarza się sytuacja z Traugutta.
> Tym razem na przystanku zostaje młody mężczyzna. A tramwaj znów stał na
> przytanku z powodu czerwonego światła (oczywiście z zamkniętymi drzwiami).

komentarz wyzej.

> 07:47 Znów telefon - oj rozgadana ta Pani

komentarz wyzej.

> 07:52 Dojechaliśmy na Bramę Portową - dla mnie koniec podróży! Wysiadam
> z pojazdu, trochę osób wsiada i drzwi się zamykają. Jednak do 9 dobigają
> dwaj chłopacy. Widząc, że pojazd nie rusza a drzwi są zamknięte pukają do
> pierwszych drzwi.
> Gwiazda za sterami udaje, że ich nie widzi... Pukają jeszcze raz i...
> nasza dzielna motornicza spogląda w ich stronę, zaczyna pukać się w głowę!
> Po chwili pojazd odjeżdza!

komentarz wyzej.

> Jej postawa na tyle jednak mnie zdenerwowała, że taki samą treść przesyłąm
> również na adres e-mail "Gazety Wyborczej" oraz do Zarządu Drug i Transportu
> Miejskiego!

Skuteczniej byloby odwiedzic Zajezdnie Pogodno - na straznicy powiedziec, ze
chcesz zlorzyc skarge na motorniczego u dyspozytora.

A teraz, zeby nie bylo, ze bronie te motornicza. Jesli byla to kobieta okolo 45
lat, dosc "przy kosci" z ktorkimi ciemno-rudymi wlosami to moje gratulacje -
miales okazje na wlasnej skorze przekonac sie co to znaczy: zwiazek zawodowy.
Motornicza ta lamie wszystkie przepisy, jest chamska itd. itp. jednak nie
zostala jeszcze (i prawdopodobnie nie bedzie) zwolniona z pracy poniewaz....
nalezy do zwiazku zawodowego i za kazdym razem te ostatnie ja wybronia. Dlatego
z kazdym dniem kobieta ta pozwala sobie na coraz wiecej.

Niech zyja zwiazki zawodowe innymi slowy...
>
> Pozdrawiam!




Temat: Kolejki po dowód rejestracyjny
Świeżo zarejestrowany
Mam jak najbardziej aktualne informacje, bo właśnie świeżo przez tą gehennę
przeszedłem.
Rejestrowałem motorower na pl.Nowy Targ, bo podobno są tam mniejsze kolejki.
Przyjechałem punkt 8.00 czyli wtedy gdy UM otwierają. "Mniejsza kolejka" była
już w środku, zaczynała się koło stanowiska informacyjnego i ciągnęła się przez
cały hall, schodziła po schodkach koło drzwi wejściowych, wchodziła na następne
schodki po drugiej stronie i kończyła kawałek dalej. Jakieś 100 do 150 osób.
Jak się okazało była to kolejka po numerki. Stanąłem i po jakichś 15 minutach
dostałem swój numerek do rejestracji - nr 90. Jak się okazało miałem szczęście
bo wydawanych jest dziennie 95. Na plus trzeba zaliczyć fakt, że numerki wydaje
nie automat tylko pani, która wpisuje na nim nazwisko interesanta. Dzięki temu
nie ma tam "biznesmenów" pobierających numerki i odsprzedających je potem po 30
zł jak się to dzieje na Zapolskiej. Innym plusem jest to, że dzięki temu
numerkowi nie musiałem stać tam cały dzień tylko powiedziano mi, że moja kolej
będzie między godziną 14 a 15 i mogłem pójść do domu. Wróciłem profilaktycznie
trochę wcześniej, bo nie chciałem sprawdzać co się dzieje jak komuś przejdzie
kolejka, czy będzie obsłużony, czy może iść na drzewo. W efekcie posiedziałem w
urzędzie "tylko" 1,5 godziny, od 13 do 14.30 i dostałem pozwolenie czasowe, bo
dowody rejestracyjne drukuje się w Warszawie i trzeba na nie czekać.
Również na plus można zaliczyć to, że można dostać karteczkę z wykazem
niezbędnych do rejestracji dokumentów, co przynajmniej niektórym umiejącym
czytać wrocławianom ułatwia ich skompletowanie. Minusem było to, że karteczki
nie są zbyt precyzyjne, bo wiele osób miało problemy gdy się okazywało, że np.
samochód był współwłasnością małżeńską, a na umowie był podpis tylko jednej
osoby itp.
Dzisiaj miałem przyjemność odebrać dowód rejestracyjny. Wydawało mi się, że
odebranie gotowego, wypisanego dowodu to moment - pokazuje dowód osobisty,
oddaje pozwolenie czasowe, podpisuje odbiór i już. Moment trwał 1,5 godziny,
dokładnie od 9.20 do 10.45. Nigdy nie mówiłem dobrego słowa o ZUS-ie, ale tym
razem powiem - w porównaniu z Urzędem Miejskim Wrocławia to ZUS jest wzorem
sprawności obsługi.

Pytania:
1) Dlaczego rejestracja pojazdu zajmuje jednemu urzędnikowi przeciętnie pół
godziny? (95 numerków na 6 okienek na 8 godzin)
2) Dlaczego wydanie gotowego dowodu rejestracyjnego zajmuje przeciętnie 5 do 6
minut?
3) Po co do odebrania dowodu potrzebna jest polisa OC? Co to organ
rejestracyjny obchodzi i po co ją sobie kserują?
4) Dlaczego na Zapolskiej nie potrafią zlikwidować procederu handlu numerkami?
Czy dlatego, że pod latarnią zawsze najciemniej, a właśnie na Zapolskiej
urzęduje kierownictwo Wydziału Spraw Obywatelskich?




Temat: Bydło z Warszawy

Gazeta.pl > Płock > Aktualności

Wtorek, 14 czerwca 2005

To było mniejsze zło - echa burd na stadionie Wisły

Zobacz powiększenie
Fot. Tomasz Niesłuchowski / AG

ZOBACZ TAKŻE

• Wynocha, bandyci! (13-06-05, 23:54)

Milena Orłowska, Andrzej Zarębski 13-06-2005 , ostatnia aktualizacja 13-06-2005
23:52

Decyzja o wpuszczeniu wszystkich kibiców Legii na stadion była wyborem
mniejszego zła - twierdzą władze Wisły. Zapowiadają jednak, że zwrócą się do
klubu ze stolicy o wypłatę rekompensaty za wszystkie zniszczenia. Na pomoc mogą
też liczyć ci, którym chuligani zniszczyli samochody na stadionie i na trasie z
Warszawy do Płocka

Policja spodziewała się w niedzielę przyjazdu do Płocka około tysiąca fanów
Legii (tyle wejściówek dla warszawiaków przygotował płocki klub). Pod stadionem
pojawiło się ich jednak trzy razy więcej. Wszyscy zostali wpuszczeni na mecz.

- Agresywni kibice z Warszawy weszli na stadion wbrew woli policji (mecz
ochraniało pół tysiąca funkcjonariuszy; bramy pilnowało kilkudziesięciu
ochroniarzy) - podkreśla Jacek Olejnik, z-ca komendanta płockiej policji. - W
pewnym momencie dostałem informację od dowódcy ochrony, że kibice są agresywni,
napierają na bramę i nie da się ich dłużej powstrzymać - mówi kierownik ds.
zabezpieczeń imprez Jan Zboiński. To do niego należało ostateczne podjęcie
decyzji. Krzysztof Dmoszyński, prezes Wisły: - Gdyby tam zostali, mogło się
skończyć jeszcze gorzej. Lepiej na stadionie "zaopiekować" się nimi, niż łapać
ich potem na mieście.

- Decyzja nie była dobra, ale trudno było podjąć inną. Doszłoby do rozruchów na
mieście - uważa Olejnik. Brama została otwarta i prawie dwa tysiące chuliganów
wpadło na stadion. Zaczęła się burda. Policjanci wkroczyli do akcji. Powitał ich
grad kamieni. W każdej chwili chuligani mogli wpaść na płytę stadionu. -
Użyliśmy najpierw pałek, potem gazu, wreszcie oddaliśmy ostrzegawczą salwę w
powietrze z gumowych kul - opowiada zastępca komendanta.

Najgorzej było po meczu. Goście zaczęli demolować gabinety odnowy. Wpadli na
parking z samochodami. Część ochroniarzy się rozpierzchła, inni zablokowali
drzwi do budynku klubowego. - Kibice z Płocka dowiedzieli się o tym, kiedy byli
już na ulicy. Zawrócili więc i ruszyli w stronę warszawiaków. Gdybyśmy do tego
dopuścili, doszłoby do regularnej bitwy. Dlatego powstrzymaliśmy ten powrót
płocczan strumieniem zaporowym z armatki wodnej - mówi Olejnik. - Inna grupa
zajęła się warszawianami, których dość szybko udało się opanować.

21 policjantów zostało rannych, zniszczono kilkanaście radiowozów. Policja
zatrzymała trzech najbardziej agresywnych warszawiaków. Dwójką dorosłych sąd
zajął się już wczoraj: dostali 4,6 i 4 tys. zł grzywny oraz 4 i 3 lata zakazu
wstępu na stadiony. Trzeci - nieletni - czeka jeszcze na rozstrzygnięcie swojej
sprawy. Policja ma wyczyny warszawiaków nagrane. - Teraz prześlemy je do komendy
stołecznej. Jeśli oni pomogą nam w identyfikacji tych osób, sprawa w sądzie i
zakaz stadionowy nie minie także pozostałych chuliganów - mówi Olejnik.

Jeśli chodzi o zniszczenia na stadionie, Wisła będzie się domagać rekompensaty
od Legii i wstępnie wiadomo, że ją uzyska. Gości klubu, których samochody
zostały uszkodzone na parkingu, uspokaja wiceprezes Szczepan Targowski. - Mamy
stadion ubezpieczony na takie wypadki. Wszystkim powinna zająć się Warta. Trzeba
mieć tylko wszystko odpowiednio udokumentowane.

Policja prosi też o kontakt osoby, które zostały zaatakowane na trasie z
Warszawy do Płocka (chuligani niszczyli samochody, zaczepiali kierowców). - Mamy
zapisane numery rejestracyjne wszystkich samochodów, które w niedzielę
przyjechały z Warszawy na mecz. Czekamy na sygnały od poszkodowanych. Jeśli
pamiętają markę, kolor samochodu warszawiaków, którzy ich nękali, nie będzie
problemu z namierzeniem tych ludzi i pociągnięciem ich do odpowiedzialności -
obiecuje Olejnik.

Wydrukuj Wyślij znajomym Podyskutuj na forum




Temat: DOSTĘPNOŚCI OBIEKTÓW dla ON
DOSTĘPNOŚCI OBIEKTÓW dla ON
Siema!
Przesyłam Wam do oceny ankietę. Ma ona pomóc w zredagowaniem informatora dla
ON.
Przecież nikt tak jak Wy nie wie o co zapytać i co jest Wam potrzebne.
Zdrówko
Wenza

ANKIETA DOSTĘPNOŚCI OBIEKTÓW
– powiat jarociński

Prosimy Państwo o informacje o dostępności obiektów i ewentualnych zniżkach
dla osób niepełnosprawnych. Wypełniona ankieta zostanie wykorzystana do
zredagowania informatora dla osób niepełnosprawnych w powiecie jarocińskim.
Prosimy o wypełnienie i przesłanie ankiety do Powiatowego Centrom
Pomocy Rodzinie, ul. Szubianki 21, 63-200 Jarocin,
e-mail: pcprjarocin@poczta.onet.pl.

OBIEKT
Nazwa obiektu: ...
Rodzaj obiektu: (np. urząd, sklep, punkt usługowy, szkoła, przychodnia,
muzeum, kościół): ...
Adres: ...
Gmina: ...
Telefon: ...
Faks: ...
Adres internetowy: ...
Godziny otwarcia: ...
Ulgi dla niepełnosprawnych: ...

Inne: (np. pomoc osobie niepełnosprawnej w pokonywaniu barier
architektonicznych czy mentalnych: ...

DOJAZD DO OBIEKTU
Komunikacja miejska: ...
Autobus, kolej, inne (jakie): ...
Transport prywatny: ...
Możliwość zaparkowania w miejscu wyznaczonym dla osoby niepełnosprawnej
... (w metrach) od obiektu.
Istnienie miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych: ...

WEJŚCIE DO OBIEKTU
Poziom zerowy: ...
Stopnie (ilość, szerokość, wysokość): ...
Poręcze przy schodach: ...
Podjazd (szerokość, długość, spadek łagodny, pochyły): ...
Winda przyschodowa (głębokość, szerokość, sygnalizacja dźwiękowa): ...
Możliwość wezwania osoby do pomocy: ...
Inne uwagi na temat wejścia do obiektu: jeżeli główne wejście jest
niedostępne, proszę podać, gdzie znajduje się wejście dostępne (oznaczenie
tego wejścia) lub jaka jest możliwość powiadomienia pracownika o przybyciu
niepełnosprawnego (dzwonek, domofon): ...

DRZWI WEJŚCIOWE
Szerokość: ...
Wysokość klamki: ...
Rodzaj drzwi (automatyczne, otwierane do wnętrza, na zewnątrz, rozsuwane na
boki, wahadłowe, obrotowe, inne: ...
Czy jest przy nich próg, wysokość, grubość: ...

OZNACZENIA
Wysokość napisów: ...
Napisy brajlowskie na drzwiach: ...
Wypukłe numery pomieszczeń: ...
Sygnalizatory dźwiękowe np. schodów: ...

WNĘTRZE
Obiekt dostępny w całości lub częściowo: ...
Poręcze przy ścianach, wysokość: ...
Miejsce do odpoczynku (krzesło, fotel): ...

TOALETA
Istnieje / brak: ...
Niedostosowana: ...
Dostosowana, możliwość wjechania wózkiem, sygnalizacja dźwiękowa: ...

Inne elementy ułatwiające dostęp osobom niepełnosprawnym: ...

Inne elementy utrudniające dostęp osobom niepełnosprawnym: ...

Uwagi: ...

Źródło danych:
1. Ankieta wypełniona przez np. instytucje, sklep: ...
2. Bezpośrednia wizyta: ...
3. Inne: ...

Dane wypełniającego ankietę
Imię: ...
Nazwisko: ...
Wiek: ...
Data wypełnienia ankiety: ...

Ankieta powstała na podstawie „Ankiety dostępności obiektów – Warszawa i
okolice” zamieszczonej w przewodniku turystycznym „Turystyka bez barier –
Warszawa” wydanym przez kwartalnik „Integracja”




Temat: ale numer nam wykręcili...
Kilka lat opóżnienia w realizacji.
Otóż zdaje się że blisko 10 lat temu TPSA przygotowywała się do likwidacji
numerów kierunkowych. Po prostu wraz z liwkdacja starych central numer telefonu
może byc przypisany do abonenta bez względu na miejsce zamiszkania w kraju.
Wraz dotychczasowym numerem miał byc przyklejony numer kierunkowy. W ten sposob
miały powstać numery pozwalające na uniezależnienie numeracji o miejca
zlokalizowania telefonu. Czyl przeprowadzzam się zŁódzi do Szczecina i w
Szczecinie na ten sam w całości łącznie z 042 na początku numer telefonu.

Niestety zmiany po ktoryś wyborach zatrzymały tamten projekt - coś jak z naszym
MPK i niepoprawnymi politycznie udoskonalonymi wózkami tramwajów, cicho
zamykającymi się drzwiami itd.

Ponadto dodatkową zaletą było np. uzyskanie większej elestycznosci w
wykorzystaniu wolnych numerów. Weżmy wspomnianą Warszawę. Orzymaja dwie cyferki
22. Ale przecież moga zacząć później numerowac np. od 25, 19 czy innych
kombinacji. Niektóre strefy numeracyjne nie wykorzystają swojego zakresu numerów
nawet w 10% a strefa numeracyjna 22 już w zasadzie się wyczerpuje.

Oprócz tzw. długich numerów będą też numery skrtócone tj obecne czterocyfrowe.
Ona zaczynają sie na 9. Więc no problem. Po pewnym czasie będzie możliwe
używanie innych cyfr niz 0 na początku numeru telefonu. A to będzie oznaczać w
zasadzie niewyczerpalny zasób numeracji telefonów dla naszego kraju. Na razie 0
wysytarczy i przynajmkniej najmniej sprawi kłopotów z przyzwyczajeniami abonentów.

Od razu pojawiają się ci co narzekają. Że numer długi td. Ale numery koórek o
tej samej długości jakoś im nie przeszkadzają? Żadna z gazet brukowców - bo jak
widać wszystkie łącznie z GW są brukowcami - nie potrafiły nawet dopatrzeć się
możliwych korzyści z likwidacji numerów kierunkowych. A może myślenie logiczne
jest obce wypisującym steki bzdur drukowane w gazetach.

A ponadto obecnie w Łdozi dzwoniąc do kogoś mieszkającego w Łodzi możesz od
wielulat śmiało wykręcić na początku 042 i zapłąciłbyś tylko tyle co za
połączenie lokalne.

Poandto pojaiwai sie kolejny problem dotyczący długości wykręcanego numeru. W
przypadku Warszawy pojawiłaby się koniecznosć dołożenia jeszcze jednej cyfry.
Może istnieć jeszcze bariera w oprogramowaniu central na długość numeru.Tu może
być problem. Lepiej jest zlikwidować kierunki, wydłużyć numer o cyfry numeru
kierunkowego i zyskać na liczbie numerów do wykorzystania.

I na koenic strosowanie róznych długości numerów np. dl afirm a krótsze dla oób
prywatnych wcale nie jest ułątwieniem a tlyko generuje problemy - wtedy trodno
wykryć np. błąd w wykręceniu numeru oraz trodno ropzoznać czy należy jeszcze
czekać na kolejna cyfrę czy już zakończyć wybieranie numeru. W telefonii
komórkowej jest nieco inaczej - tam jest wysyłąny cały numer dopiero po
wykręceniu, w telefonii stacjonarnej online ślemy kody odpowiadjaće sybieranym
cyfrom. Centrala musi jakoś stwierdzić kiedy się kończy numer i zestawić
połączenie. Stała długość numeracji ma pewne zalety. Większ odporność na błędna
interpetację wybieranego numeru.

Czy to takie trudne do zrozumienia?




Temat: LUTY 2004
No i mnie dopadło-zapalenie piersi.Zaczęło się od bólu brodawki, potem
zaczerwienienie na lewej piersi a wieczorem temperatura do 40, 5 st!!!Mąż
zadzwonił do szpitala, ale ci kazali wziąść pyralgin i iść rano do ośrodka.Rano
tem.spadła do 38, potem 37, 8 i tak trzymała się do południa.Zadzwoniłam rano
do osrodka-nie ma już numerków!Zadzwoniłam do tzw. poradni laktacyjnej ( jej
numer figurował na broszurce,którą dostałamprzy wypisie ze szpitala) okazało
się,że to poprostu odział noworodkowy i pielęgniarka powiedziała mi, ze oni to
mogą tylko pokazać jak przystawiać dziecko do piersi.Przypomniałam sobie jak
one to robią i przeszedł mnie dreszcz.(Ja kilka godzin po cesarce, one kładą
Antka w becie obok,łapią moją pierś i wykręcają ją próbując wepchnąć do buzi
dzieciatka-rewelacja )Dała mi numer do położnych.Dzwonię-okazuje sie że
toodział septyczny)opisuję objawy -słyszę "to proszę do osrodka bo do nas to ze
skierowaniem. Mój lekarz wyjechał do Warszawy będzie dopiero w piatek.Dzwonię
ponownie do przychodni, nie ma numerków!!!Proszę o numer do gabinetu rozmawiam
z położną, a ta z lekarką, zapraszamy jutro od 7.00 Nie wytrzymała i posłałam
kilka "podziękowań" za wrazliwe podejście do pacjenta, w słuchawce zapanowała
cisza a następnie,no to niech pani przyjedzie jak doktor zdąży to panią
przyjmie.Ubieram więc Antka, ładuję go do auta i jedziemy, mąż wyrywa się z
pracy służbowym samochodem i siada do Antka do samochodu ja pędzę do lekarza.
Tam lekarka z społożną piją herbatkę i jedzą ciasteczka.Wchodzę:
Oj, to może być gronkowiec, jeśli do piatku temperatura nie spadanie trzeba
będzie na odział, moze się skończyć nawet interwencją chirurgiczną!!!Pani
powinna być natychmiast przyjęta w szpitalu!( do dlatego kazałaś mi przyjśc
jutro-myślę sobie)Dostaję hiconcil i oxytocynę do nosa.Wracam zapłakana do
samochodu i wracam do domku.
Pamiętam sprzed 8 lat, że ze starszą córą było to samo i po antybiotyku
przeszło.Sama się uspokajam.Dziś rano temperatura w normie, zaczerwienienie
powoli się zmniejsza.To dobrze mysle bo o 12.00 oczekiwana kontrol w poradni
preluksacyjnej.Ubieram Antka, do auta i do porani.I znowu mnie trafia.Poradni
to mała klitka, otwiera się drzwi leżące tuż przy ulicy, robisz 3-4 kroki i
jesteś juz przy przewijaku dla dziecka.Tym cudownym sposobem rozbierasz
praktycznie dziecko na ulicy. Na szczęście kontrol wypadła pomyślnie, w trakcie
usg Antos robi kupkę i w ten sposób wyraża opinie naszej rodziny na temat
płockiej służby zdrowia.
No ulżyło mi gdy się wam wyżaliłam.
Moi teściowie mieszkający 120 km ode mni byli w szpitalu, postali w płaszczach,
(Antka akurat zabrali na pobranie krwi z piętki)i pojechali.Do tej pory słuch o
nich zaginął.Rodzice mieszkają 30 km ode mnie. Tata był raz, powiedział- o jej
jaki mały i pojechał.Mama się stara , dzwoni, a czasem przywiezie jakiś obiad.
Nawet sobie nie wyobrażacie jak dobrze, że te forum istnieje jak dobrze się
wyżalic komus kto dokładnie Cie rozumie,a wiem że wy rozumiecie.
Wdzięczna Kasia -mama Antka(5 tyg) i Marty ( 7 lat i 4 miesiące)



Temat: Wrocilem z Polski-Pytajcie???????
jesu... znowu się popłakałem :)
parę fargmentów Mrs. CandyBar

"W samym centrum Warszawy jest brudno i smierdzi moczem, podejrzewam ze to na
wzor zachodni. Kazdy obiekt turystyczny jest remontowany i przynajmniej w
polowie zakryty roznego rodzaju plachtami, wiec o jakimkolwiek robieniu zdjec
nie ma mowy, chyba ze ktos lubi fotografowac rusztowania."

"W W-wie woda jest brazowa i smierdzi chlorem. Poza tym wode zwlaszcza ciepla
sie wylancza od czasu do czasu na caly dzien/noc co Polakom nie przeszkadza bo
kapia sie tylko raz w tygodniu ale dla turystow to jest koszmar."

"Jesli bron Boze kupisz np. szampon do wlosow za 4zl zamiast 11zl to dostaniesz
lupiezu a piany to na wlosach nie uswiadczysz. Plyn do mycia naczyn tez sie nie
zapieni, bo polski. Jak go wlejesz na gabke to przeleci jak woda i naczyn nie
umyjesz. A zmywarki do naczyn u nikogo z wielkich burzujow nie widzialam."

"Z praniem jest podobnie. Najpierw czekasz 2 godziny na automat zeby wypral a
pozniej na ladna pogode zeby wysuszyc pranie. Jesli pogody nie ma to pranie
wiesza sie w mieszkaniu. A pozniej trzeba wszystko prasowac. Do pralki
automatycznej za duzo nie wejdzie na raz wiec wielu posluguje sie w dalszym
ciagu pralka wirnikowa.
O takich praniach jakie sie robi u nas w kochanym US of A nikt nie slyszal.
Zeby zmieniac majtki czy koszulki codziennie? Zeby pranie robic codziennie?
Zeby myc sie codzinnie? Ci Amerykanie to prawdziwi brudasy. No bo jaki to sens
umyc lyzeczke po uzyciu jesli mozna ja tylko oplukac i uzywac do woli."

"Bogaci Polacy, ktorzy maja pieniadze i nosza sie z zamiarem otworzenia
jakiegos biznesu nawet nie mysla o otworzeniu high-tech biura tylko wybieraja
sklep z gorzalka. Jesli high-tech nie przyjdzie zza granicy to go w Polsce po
prostu nie bedzie. Za to wodki nie zabraknie."

"Wszyscy komplementowali moje pasemka na wlosach, ktorych nigdy oficjalnie nie
mialam. Od chloru w wodzie porobily mi sie po prostu takie pasemka, ze trudno
ich bylo nie zauwazyc."

"Miedzy miastami istnieje w dalszym ciagu komunikacja tak autobusowa jak i
pociagowa ale tylko wtajemniczeni wiedza jak z tych srodkow lokomocji
korzystac. Przede wszystkim, nie ma przystankow czy stacji tak jak kiedys wiec
jesli jest jakis rozklad jazdy to tylko na zwyklej kartce przyklejony do na pol
wybitej szyby czy pol rozwalonych drzwi bylego dworca."

"We Wroclawiu objezdzalismy roboty na drodze chodnikiem. Dobrze ze mielismy
maly samochodzik to sie zmiescil, ale niech pan sobie wyobrazi te wielkie tiry,
cokolwiek stalo na ich drodze to miazdzyli."

"W Polsce rowniez stacji benzynowych jest jak na lekarstwo. Jedna stacja
przypada chyba na 4 dzielnice. Nie mozna tak wyjechac z domu i dojechac do
skrzyzowania na ktorym beda 4 stacje beznynowe. Nie w Polsce takie numery. W
Polsce trzeba planowac. To tylko na "prawdziwym" Zachodzie stacje benzynowe sa
w zasiegu reki."

"Rowniez pocztowki z Wroclawia sa czesto podpisywane "Breslau".

"Mieszkam w miescie 130tysiecznym. Obok nas jest tez takie samo miasteczko a
cala okolica liczy nie wiecej 400tys. ludnosci. Nasza ksiazka telefoniczna jest
jednak troche grubsza od ksiazki telefonicznej Warszawy, gdzie mieszka 2mln.
ludzi."



Temat: Czy wiceburmistrz Mokotowa zostanie odwołany?
Policja Szczerbaka i Szredera

drukuj
Z magazynu Centralnego Biura Śledczego w Łodzi zniknęły narkotyki warte 3 mln
złWtorek, 19 kwietnia 2005r.Prawie 20 kg kokainy, wartej około 3 mln zł,
skradziono z magazynu... Centralnego Biura Śledczego w Łodzi. Kokainę odebrano
cztery lata temu kurierom kartelu narkotykowego z Kolumbii.W tych dniach sąd
nakazał zniszczyć narkotyki. Policjanci, którzy się tym zajęli, nabrali
podejrzeń, że zamiast kokainy w magazynie jest cukier puder lub podobna
substancja. Zawiadomili prokuraturę i Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej
Policji.- Trwają oględziny miejsca, w którym trzymano narkotyki - mówi
Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Nie potwierdzam,
że substancją, na którą zamieniono kokainę, był cukier. Śledztwo obejmuje dwa
wątki: kradzież narkotyków i nieumyślne niedopełnienie obowiązków w zakresie
przechowywania narkotyków.Prokuratorzy nie ujawniają, kogo zamierzają
przesłuchać. Można przypuszczać, iż będą to m.in. Ryszard Woźny, szef łódzkiego
CBŚ w czasie, gdy w magazynie składowano kokainę, a także jego następca Leszek
Matusiak (wiceminister spraw wewnętrznych Tadeusz Matusiak w rozmowie z
reporterem "Dziennika" zaprzeczył pogłoskom, iż jakoby był on jego
krewnym).Leszek Matusiak twierdzi, że nie wie, kiedy i w jaki sposób narkotyki
zniknęły z magazynu. - To sprawa ze stycznia 2001 roku, a ja zostałem
naczelnikiem CBŚ w październiku 2002 - zaznacza.Magazyn dowodów rzeczowych CBŚ
w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Łodzi, w którym przechowywano kokainę, jest
zamykany na klucz i plombowany. Dostęp do niego mają nieliczni. Każde wejście
jest odnotowywane, a po zamknięciu drzwi są plombowane. Jak więc narkotyki
mogły zginąć?- Mogły być podmienione zanim dotarły do magazynu - uważa wysoki
oficer policji. - W magazynie mogła być tylko część narkotyków, dlatego
późniejsze ekspertyzy wykazały, że to wciąż kokaina.O istnieniu kanału
przerzutowego kokainy z Kolumbii polskie służby wiedziały już w latach 90.
Jeden z egzekutorów łódzkiej "ośmiornicy" regularnie odwiedzał Kolumbię i inne
kraje Ameryki Południowej. W jego domu znaleziono zdjęcia z prywatnych przyjęć
w kolumbijskich domach, a w telefonie zaszyfrowane latynoskie imiona i numery
telefonów.- To była silna, dobrze zakonspirowana grupa - mówi pracownik
policji, biorący udział w śledztwie. - Narkotyki płynęły z Kolumbii do Polski,
a stąd na Zachód. Szlaki podróży były zagmatwane, gubiono ślady, zmieniano
kurierów.Paczka, która zniknęła z łódzkiego magazynu, dostała się w ręce
policji po tym, jak jej zawartość odkryto na londyńskim lotnisku Heathrow.
Kurier miał lecieć do Warszawy, a później przepakować ładunek i przewieźć do
Holandii.- To brzmi nieprawdopodobnie, ale podejrzany upił się w samolocie i
zgubił walizkę, a pozostawionym bez opieki bagażem zainteresowała się angielska
policja - mówi nasz informator. - Współpraca polskiej i brytyjskiej policji
doprowadziła do zatrzymania pod Łodzią czterech osób, które z lotniska na
Okęciu wiozły kokainę starym fiatem.Kto mógł być zainteresowany odzyskaniem
narkotyków? Według naszego informatora, prawdopodobnie ten, kto zapłacił za nie
i miał zarobić na dostawie do Holandii. Może chodzić o członków łódzkiej mafii
lub warszawskich grup przestępczych. Już w 2001 roku mówiło się, że obie grupy
inwestują w przemyt narkotyków lub pobierają haracze od przemytników.A czy nie
mogło być tak, że kartel z Kolumbii przekupił funkcjonariusza CBŚ w Łodzi, aby
ten ukradł narkotyki? - Nie wykluczamy żadnej wersji wydarzeń, także tej -
przyznaje Zbigniew Matwiej, oficer prasowy CBŚ w Warszawie.(wp, maj)




Temat: PIS już 35 % i rośnie !
driver1a napisał:

> A ty naucz sie tolerancji.
>
Tylko zauwaz, ze tolerancja, to nie aprobata. A poza tym od kogo?
Nie zechcesz nam wmowic, ze premier z prezydentem i marszalem sejmu
sa wzorcami tolerancji dla dawnych kolegow z opozycji
antykomunistycznej, dla przeciwnikow politycznych itp
>
> Pluralizm polityczny - w państwach demokratycznych jedna z zasad
> funkcjonowania parlamentarnych systemów partyjnych, polegająca na
> istnieniu dwóch lub więcej partii politycznych reprezentujacych
> różne programy i orientacje, walczących o zdobycie władzy w
> państwie.

Za PRL-u byly trzy. Nawet ich progamy sie roznily conieco. Ale
walczyly dzielnie w 5-cioprzymiotnikowych wyborach.
Malo tego. Nawet nie istnial przepis prawny dotyczacy zakazu
powstawania innych partii, wiec w/g twojego przepisu mielismy w PRLu
demokracje.

Oznacza wolność funkcjonowania wielu organizacji w
> państwie. Istotnym wskaźnikiem pluralizmu jest zatem legalność i
> swoboda działania opozycji politycznej.
>
Wlasnie donosi prasa o swobodnych przesluchaniach dzialaczy PO przez
organa scigania i prokurature na zlecenie min PiS Ziobro.
To jest OCZYWISTA swoboda dzialania opozycyjnej partii.

> W połączeniu z przymiotnikiem polityczny odnosi się do jednej z
> podstawowych zasad funkcjonowania parlamentarnych systemów
> partyjnych i oznacza zasadę polegającą na istnieniu dwu lub więcej
> partii politycznych, które reprezentując różne programy i
> orientacje, odzwierciedlają interesy różnych grup społecznych.

Idealnym przykladem zasad funkcjonowania zasad parlamentarnych byly
wyczyny dwu marszalkow sejmu w ciagu ostatnich dwu lat.
Niedopuszczanie do glosu przeciwnikow politycznych, niepoddawanie
pod glosowanie projektow opozycyjnych ustaw, eliminacja opozycji z
komisji sejmowych, eliminacja opozycji z wybieralnych cial,
demolowanie sadownictwa z Trybunalem Konstytucyjnym wlacznie. itp

> Zasada pluralizmu politycznego wywodzi się z idei wolności
jednostki oraz równości wszystkich obywateli w suwerennym i
zróżnicowanym społeczeństwie demokratycznym.
>
>
W zwiazku z powyzszym b.prezydent Warszawy zablokowal tzw. parade
rownosci, a jeden czlonkow partii wspolrzadzacej na drzwiach
poselskiego biura wywiesil tablice, ze "Pedalom wstep wzbroniony"
bez reakcji sluzb majacych pilnowac zasad rownosci obywateli.
Wolnosc jednostki, to dzialania Ziobry i Macierewicza?
Ja nie "stalem tam gdzie stalo zomo", a nie jestem wyznawca
Kaczynskiego.
Czy wolnosc jednostki to obowiazek niereagowania na wyzwiska [a to
byly wyzwiska] urzednika panstwowego i partyjnego pod moim adresem?
Przecie gdyby nie byl premierem i powiedzial cos takiego do takich
jak ja, to zwyczajnie dostalby w pysk, bo mu sie za takie cos nalezy.
Specjalne prawa dla sluzb tez nazywasz "wolnoscia jednostki".
A co z nieudolnymi prowokacjami tajnych sluzb [jak w przypadku
Leppera w min. rol.]
Za takie numery w krajach o utrawalonej demokracji leci sie ze
stolka na zbity pysk w tempie kosmicznym.
PiS obok kuglowanie prawem lamie jeszcze jedne zasady, ktore
niezawsze sa opisane w podrecznikach politologii, to sa zasady
PRZYZWOITOSCI. tej zwyklej, tradycyjnie rozumianej.
I zaczelo sie to od "dziadka z wehrmachtu"... a potem juz
polecialo...

Dzis NIKT juz nie wie czym jest PiS, co reprezentuja jego konkurenci.
Tu juz zadnych czarow nie bedzie.
Za to bedzie wiecej tych, co wolnosci obywatelskich szukac beda w
Anglii, Danii, czy innej Irlandii.
Ich miejsce zajma BMW ...juz tak bylo.
Piszesz o naplywie inwestycji... fajnie, tylko ze fabryke montujaca
tv, czy auta mozna zwinac w try miga, centra rozwojowe zamknac z
dnia na dzien.
Inwestycje azjatow, czy Ukraincow, to przyczulki dla
ogonoeuropejskiej ekspansji, a PiS z UE prowadzi stala i
malochwalebna wojne, ktora w pewnym momencie moze doprowadzic do
formalnej izolacji RP, a wtedy ten twoj piekny obraz moze wygladac
inaczej.
Zadziwia mnie radosc ze wzrostu inflacji. A ta zdaje sie, ze wali
najubozszych, bo ...zywnosc drozej najpierw.

> Jesli juz piszesz jakis post to podaj argumenty,a nie strzelaj z
> armaty do komara.
>
Konfucjusz mial jeszcze kilka ciekawszych tekstow, ale i ten
doskonale nadaje sie opisu rzeczywistosci politycznej w RP.
Chocby sms pt "zabierz babci dowod>>"




Temat: czarna lista dla admina
Professional development - praca domowa (dok.)
DEKALOG LEWICY (dok.)

Przypisy:

... na przyklad, w dzielnicy Warszawa- Zoliborz
taki energiczny latajacy klub dyskusyjny
prowadzil w latach 1976-77 energiczny towarzysz Jerzy Folcik,
aktywista SZSP z Akademii Wychowania Fizycznego
[legitymacja PZPR z wlasnych rak towarzysza Gierka],
dzis powszechnie lubiany manager w TVP;
obrazenia jakie odnosili opozycjonisci
podczas energicznych dyskusji z tow. Folcikiem
nalezy przypisac energicznemu gestowi
uderzania sie wlasna dlonia w czolo (eureka!!!),
wykonywanemu przez tych, ktorzy zrozumieli swoj blad;

towarzysze Broniarek, Gornicki, Urban, Passent,
Janiszewski, Rolicki i wielu innych,
obficie opluwali zgnily Zachod w mediach
nie dlatego, zeby tego Zachodu nie lubili
(w rzeczy samej bardzo lubili tam jezdzic),
ale na wyrazne zamowienie spoleczne,
azeby Polakom nie bylo przykro,
ze jeszcze nie doscigneli i nie przegonili Szwajcarii
pod wzgledem materialnego dobrobytu;

nieprawda jest, jakoby istnialy kiedykolwiek
jakies kartki na zywnosc;
istnialy tylko czysto porzadkowe numerki,
podobne do uzywanych dzis
przy ladach z artykulami delikatesowymi
w dobrych supermarketach;
chodzilo o to, by obywatele mogli w spokoju i bez tloku dokonac wyboru
sposrod licznych gatunkow dostepnych na codzien w handlu
uspolecznionym
wykwintnych zakasek, mies, ryb, serow, wedlin i owocow poludniowych;

nauka, mieszkania, ksiazki szkolne, wycieczki do Bulgarii,
wczasy dla doroslych, kolonie letnie dla dzieci,
lekarze, lekarstwa i szpitale - wszystko bylo za darmo,
dzieki madrej polityce budzetowej wladz;
zadnych PIT-ow, VAT-ow, ani w ogole podatkow nie bylo,
przeciwnie, najlepsi w pracy otrzymywali w nagrode z rak wladzy
premie,
a czasem nawet talon na samochod (albo na malego Fiata),
ktory tez byl pol darmo;

dzieki oswieconej polityce rzadu PRL, bylo tanio:
benzyna super 95 kosztowala ponizej 5.4 centa za litr
(cena w 1972 roku 6.50 PLZ za litr,
przy kursie dolara u cinkciarza pod Pewexem
1USD = 120PLZ); na dzisiejsze pieniadze 21 nowych groszy za litr.

a przede wszystkim nie bylo zadnych niewdziecznych,
najwyzej niewielka liczba zblakanych!!!

PRZYPIS 2:

Sprawa odpowiedzialnosci za PRL to punkt krytyczny dzisiejszego
SLD-owskiego wykrecania historycznego kota ogonem o 180 stopni, z
potrojnym saltem i sruba:

Postkomunistyczna lewica jak najbardziej celowo woli nie zauwazac, ze
poniewaz w oczywisty sposob nie ma najmniejszego sensu surowe ukaranie
za PRL kazdego Kowalskiego z Podstawowej Organizacji Partyjnej
parowozowni w Kutnie, to nikt z prawicy nigdy nie proponowal zadnej
nocy dlugich nozy na trzy miliony ofiar, zadnych masowych procesow
pokazowych, zadnego publicznego linczu z wieszaniem na latarniach,
ani w ogole zadnej innej takiej bzdury.

Natomiast jest sporo zdrowego rozsadku w pomyslach drobiazgowego i
publicznego, - w sadach powszecnych, przy drzwiach otwartych, z
bezposrednia transmisja TV - rozliczenia za PRL niewielkiej a
doborowej grupy zdrajcow w krawatach, czlonkow KC PZPR (50? 100? 200
osob?). To sie jednak zyjacym czlonkom KC PZPR, zajmujacym dzis
lukratywne tanowiska, nie usmiecha (z zupelnie oczywistych przyczyn).
Na glowie stana, aby polozyc tame takim wywrotowym sugestiom.

PRZYPIS 3:

No wlasnie, jesli SLD i PZPR to sa podobno zupelnie rozne partie, to
skad sie bierze rozpaczliwy opor SLD przeciwko pociagnieciu do
odpowiedzialnosci wierchuszki PZPR (patrz dramatyczna mowa sejmowa
towarzyszki Waniek w 1998 roku - 'zostancie sami ze swoja
nienawiscia')?

Wasz Stary Wiarus




Strona 1 z 2 • Wyszukano 48 wypowiedzi • 1, 2

Powered by MyScript