objawy pozytywne w schizofrenii

Menu

Patrzysz na wypowiedzi znalezione dla zapytania: objawy pozytywne w schizofrenii





Temat: Czy mozliwe jest...??
Czy mozliwe jest, aby dzieki lekom udalo sie przywrocic pacjentowi jego stan sprzed zachorowania??Chodzi o schizofrenie. Objawy pozytywne owszem ustepuja, z objawami negatywnymi jest trudniej. Czy ktos z Was bierze leki przeciwpsychotyczne i czuje sie tak jak przed choroba?? Czy taki stan jest mozliwy czy zawsze cos z choroby pozostanie mimo brania lekow??Czy komus udalo sie pokonac objawy negatywne i powrocic do stanu sprzed choroby??Moja choroba objawia sie wlasnie objawami negatywnymi, biore leki ale te objawy nadal sa, odczuwam to tak, ze cos sie we mnie zmienilo od czasu choroby. Jestem jakby innym czlowiekiem, wlasnie przez objawy negatywne.



Temat: Schizofrenia uleczalna?
Jest kilka postaci wyzdrowienia:
1. Objawowe (kliniczne), czyli remisja lub brak objawów pozytywnych
2. Pełne - czyli remisja lub brak objawów pozytywnych i powrót do poziomu funkcjonowania sprzed choroby.
3.Społeczne, czyli niezależność zawodowa i społeczna.
4. Psychologiczna- najtrudniejsza do osiągniecia, czyli ogólny brak trudności przystosowania wynikajacych z lęku, depresji itd.

Prowadzono wiele badań właśnie na temat uleczalności schizofrenii i okazuje się że jest to choroba uleczalna i ma różne zejścia. Według różnych statystyk z tego co czytałem mieści się od 8 % do nawet 40 %. Najczęściej jednak spotykałem w literaturze statystyki 20 - 30 %.





Temat: Jak odróżnić dystymię od schizofrenii?
Hmm więc tak:
Ja jestem leczony na objawy negatywne schizofrenii, czyli nie na omamy czy urojenia, które są objawami pozytywnymi, tylko na wycofanie społeczne. Nie pamiętam na jakie inne objawy mogę być jeszcze leczony.
A moje inne objawy to: bezsenność, mała wiara w siebie i poczucie niedostosowania, trudności w koncentracji, poczucie bezradności lub zmartwienia, dostrzegalne trudności w radzeniu sobie z codziennymi obowiązkami, pesymizm wobec przyszłości lub rozpamiętywanie przeszłości, zmniejszona rozmowność – to z tych objawów które wskazują na dystymię
Oprócz nich czuję jeszcze lęk i mam myśli samobójcze
Podobno dystymia to depresja nerwicowa, dowiedziałem się o tym z innej strony ale pewnie tu nie wolno wklejać takich linków, a lęk jest chyba związany z nerwicami, prawda?



Temat: Schizofrenia uleczalna?
Po pierwsze: warto zastanowić się, na czym miałaby polegać nieuleczalność schizofrenii:
- na stałym postępie choroby, mimo stosowania leków?
- na ciągle pogarszającym się funkcjonowaniu w społeczeństwie, nawet przy najlepszym leczeniu?
- na utrzymywaniu się uporczywych objawów pozytywnych lub negatywnych?
Myślę, że tak rozumiana schizofrenia nie jest nieuleczalna.

Z kolei gdyby przyjąć, że nieuleczalna jest każda choroba, która wymaga stosowania leków do końca życia - to nadciśnienie, choroba wieńcowa, cukrzyca, astma będą chorobami nieuleczalnymi - a schizofrenia będzie uleczalna. Przyjmuje się bowiem, że po pierwszym epizodzie choroby leczenie trwa ok. 2 lata - i części pacjentów to wystarcza.

Dla mnie osobiście schizofrenia jest wyleczona, jeśli osoba na nią cierpiąca może prowadzić normalne, satysfakcjonujące życie społeczne, zawodowe i osobiste. Szkoda tylko, że nie u wszystkich chorych udaje się osiągnąć taki stan.

A jak Wy rozumiecie pojęcie zdrowia i choroby w odniesieniu do schizofrenii?



Temat: Alogia
Wiktor, a może Ty po prostu jesteś tylko małomówny i nie masz wcale alogii? No, chyba, że rzeczywiście lekarz zdiagnozuje Ci schizofrenię to wtedy będzie to prawdopodobne. Tylko, że skoro jesteś małomówny od urodzenia to raczej niemożliwe, żeby i alogię mieć od urodzenia. Życzę Ci żebyś nie był chory na schizofrenię.

O alogii wiem z książki, a co więcej o niej wiedzieć? Po prostu powoduje ona znacząco zubożoną mowę, zarówno co do zasobu słów jak i przekazywanych treści (może występować połączenie obu czynników). Tak więc nie jest to "małomówstwo", to raczej brak pomysłów na rozmowę, na jej prowadzenie i podtrzymywanie. Człowiek małomówny coś tam zawsze powie, a chory na alogię ma problemy z formułowaniem nawet prostych zdań. Przynajmniej ja tak mam.

Tak, alogia to objaw negatywny, niestety te objawy mają tendencję(przeciwnie do objawów pozytywnych, które zazwyczaj znikają po pewnym okresie zażywania leków) do długiego utrzymywania się. I też słyszałem, że leki nowej generacji zmniejszają objawy negatywne. Ja zażywam Zeldox, jak na razie nie pomaga.



Temat: SOLIAN

Mam zdiagnozowana schizofrenie niezroznicowana. Moja choroba wyglada tak ze nie mam objawow pozytywnych a jedynie negatywne. Do tej pory bralem Zolafren 25mg, Efectin 75mg. Ostatnio lekarz zmniejszyl mi Zolafren do 15mg i przepisal nowy lek o nazwie Solian(Amisulpridum) w dawce 100mg.
Jest to mala dawka, normalnie na schizofrenie bierze sie 400-800mg ale ze lek nie jest refundowany bardzo malo osob go bierze. Miesieczna kuracja w moim przypadku kosztuje 126zl (co maja powiedziec ci ktorzy biora przepisowe 400-800mg??). W ulotce przeczytalem ze przy objawach negatywnych stosuje sie go w dawce 50-300mg. Na razie zadnej poprawy nie widze. Lekarz mowil ze lek dziala po ok 3-6 tygodni a tyle go jeszcze nie biore. Mowil tez ze ma z nim najlepsze doswiadczenie jesli chodzi o objawy negatywne. Czy ktos z Was bierze lub bral ten lek?? Co o nim sadzicie??
Jakich efektow mam sie spodziewac?? Czy naprawde jest taki rewelacyjny??


Lek brałem jakieś dwa lata temu. Niezbyt się sprawdził (spory natłok myśli, lęki, długie spanie). Wcale mnie nie aktywizował, wręcz przeciwnie. Teraz moja matka go bierze. Więcej pisałem na evot-cie.



Temat: schizofrenia. Objawy negatywne
Czy istnieje taka postać schizofrenii , w której występują tylko i wyłącznie same objawy negatywne czyli na przykład:
ubóstwa mowy (mutyzm)
anhedonii – niezdolność do spontanicznego przeżywania pozytywnych uczuć (np. radości, zadowolenia i optymizmu w ogóle)
apatii
nieuwagi
zobojętnienia
zubożenie mimiki
trudności prowadzenia aktywności społecznej (rodzinnej, małżeńskiej, zawodowej, czynności samoobsługowych)
trudności w komunikacji interpersonalnej.

Pytam sie , bo postawiono mi swego czasu diagnoze , że mam schizofrenie a niegdy nie miałem urojeń , omamów ani halucynacji itp. Szukam jakiegoś wyjaśnienia dla tej diagnozy i odpowiedzi na to co mi w końcu dolega.



Temat: SOLIAN
Mam zdiagnozowana schizofrenie niezroznicowana. Moja choroba wyglada tak ze nie mam objawow pozytywnych a jedynie negatywne. Do tej pory bralem Zolafren 25mg, Efectin 75mg. Ostatnio lekarz zmniejszyl mi Zolafren do 15mg i przepisal nowy lek o nazwie Solian(Amisulpridum) w dawce 100mg.
Jest to mala dawka, normalnie na schizofrenie bierze sie 400-800mg ale ze lek nie jest refundowany bardzo malo osob go bierze. Miesieczna kuracja w moim przypadku kosztuje 126zl (co maja powiedziec ci ktorzy biora przepisowe 400-800mg??). W ulotce przeczytalem ze przy objawach negatywnych stosuje sie go w dawce 50-300mg. Na razie zadnej poprawy nie widze. Lekarz mowil ze lek dziala po ok 3-6 tygodni a tyle go jeszcze nie biore. Mowil tez ze ma z nim najlepsze doswiadczenie jesli chodzi o objawy negatywne. Czy ktos z Was bierze lub bral ten lek?? Co o nim sadzicie??
Jakich efektow mam sie spodziewac?? Czy naprawde jest taki rewelacyjny??



Temat: Schizofrenia - S.O.S!
Witajcie! Postanowiłam napisać do Was, gdyż mam pewien problem… Chodzi o mojego dobrego kolegę z liceum. Podejrzewam u niego schizofrenię.. Od początku znajomości wydawał mi się dziwny i inny niż reszta. Trzeba przyznać – jest oderwany trochę od rzeczywistości. Na samym początku myślałam, że po prostu taki już jest urok, ale z czasem stopniowo zaczęłam uważać, że nie jest on w pełni zdrowy… Dużo czytałam o schizofrenii i wiele objawów przypisanych tej chorobie pasują do niego. Miewa on trudności ze skupieniem uwagi, ma czasem zaburzenia myślenia, a niektóre jego argumenty nie mają żadnej spójności. Ponadto ma niepospolite hobby (interesuje się islamem) i jest bardzo wrażliwym człowiekiem, który często bywa zupełnie bezradny wobec własnych problemów... Ale to zależy od dnia. Nieraz można z nim porozmawiać na każdy temat i robi wrażenie całkiem normalnego człowieka.
Większość osób mówi, że to osoba z trudnym człowiekiem, dziwak, od którego trzeba się trzymać z daleka. A to nieprawda. Moim zdaniem nie jest on żadnym wariatem. Bardzo go lubię, mimo że zupełnie różni się od pozostałych rówieśników. Jest bardzo inteligentnym facetem. Szkoda tylko, że tak wiele osób się od niego odsuwa.. Ale ja tego nie zrobię..

Na koniec chciałabym zapytać, jak można pomóc osobom chorym na tę chorobę? (nie chodzi mi tu o lekarzy czy leki, tylko o ludzi i codzienny kontakt). Jakie zachowania wpływają pozytywnie na tego typu osoby? Jak je traktować?

Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.

Pozdrawiam!



Temat: cześć
szkoda
właściwie to sama nie wiem, co mnie dekoncentruje, na pewno nie są to żadne głosy
czasami nie mogę sie opędzić od myśli o np. jakichś istotnych rzeczach które zdarzyły mi się ostatnio itp. chyba kiedy staram się coś robić jestem zbyt zmęczona żeby sobie z nimi poradzić... a w ogóle to jestem zbyt zmęczona żeby cokolwiek robić
te zaburzenia koncentracji to mógłby być ten objaw pozytywny, którego brakuje mi do schizofrenii , ale nie wiem, czy to nie może być po prostu jeszcze jedna denna konsekwencja depresji...
póki co biorę leki właśnie na schizofrenię i nie wiem, czy to na pewno odpowiednie leczenie, bo same objawy negatywne chyba nie wystarczą żeby ją rozpoznać... juz sama nie wiem co mam o tym myśleć
a tak w ogóle to dzięki za miłe przyjęcie



Temat: 1
To prawda.Trudno jest uwierzyc,ze jest sie zdrowym.Latwiej jest meczyc sie ze swoja nerwica niz zdecydowac sie na jakies zmiany w zyciu,na cos co jest niepewne,nieznane i napawa nas lekiem.Wyjscie z nerwicy to ciezki proces,sam przez niego przechodze,ale widze,ze mozna.Sprobuj choc przez chwile pomyslec racjonalnie.Wiem,ze jest to ciezkie,ale staraj sie jak najbardziej myslec pozytywnie.Wiesz juz,ze nie masz SM:),a na forum pisalas,ze jestes pewna,ze masz ta chorobe.Schiza to Twoj nastepny wymysl,cos czego sie obawiasz,a nie masz do tego powodu.
Pomysl,ze na swiecie chodzi miliony osob,ktore tak samo jak Ty moga zapasc na taka chorobe.A Ty masz tylko nerwice!!!!Myslisz,ze objawem schizofrenii jest lek przed nia sama?Gwarantuje Ci,ze nie.To jest myslenie i obawa kompletnie zdrowego czlowieka.A wszelkie bole,ktore masz oraz objawy psychosomatyczne?To tez ma byc schiza?Nie!!!To wszystko przeciez swiadczy o nerwicy.Wiem,ze duzo czytasz w internecie o roznych chorobach.Przede wszystkim nie rob tego:)Nawet zdrowo myslacy czlowiek,nie obawiajacy sie chorob czytajac wkolko o chorobach zacznie sie ich bac,lub bedzie probowal je sobie pod siebie podporzadkowac.A z tym EEG to daj sobie spokoj:)To nie jest podstawa do diagnozowania tej choroby.Nie masz schizy,niestety musze Cie rozczarowac bo nerwicy i schizofrenii nie mozna miec jednoczesnie.



Temat: Jaka choroba najbardziej Cię przeraża?

Jest taka choroba zwana Schizofrenią. Wydaje Ci sie że przedmioty do Ciebie mówią, słyszysz głosy, objawiają Ci sie dziwne rzeczy. Jest to choroba psychiczna, nie chciał bym doświadczyć czegoś takiego. Nie tylko na tym schizofrenia polega. To mały pikuś wśród mnogości objawów. Występują odmiany tej choroby bez objawów pozytywnych tj. urojeń czy omamów. Cała psychika legnie w gruzach. Człowiek robi co innego niż by chciał, dziwnie się zachowuje, nie potrafi ustosunkować się do sytuacji. W ogóle ciężko mu żyć. A co najgorsze nie wierzy innym, że jest chory i da się to wyleczyć. Straszna choroba.



Temat: wiekszosc normalnych ludzi jest chora
Pisząc o objawach schizofrenii nie stosujesz kryteriów ich zastosowania w praktyce psychiatrycznej. Ja nie wiem skąd się bierze to ustawiczne mylenie "inności" z chorobą. Myślenie twórcze zawsze jest narażone na reakcje negatywne od tych, którzy myślą autorytarnie. Ale to jest sprawa kultury a nie choroby.

Paula, czy Ty widziałaś kiedyś człowieka w stanie psychozy? Śmiem wątpić. Wiele lat temu nastąpiła fala kojarzenie się ludzi młodych ze schizofrenią. Było to zaraz po publikacji prof. Kępińskiego. W kraju rządziła komuna i często myślenie kreatywne brano, w niektórych środowiskach, za odejście od normy. To nadal chyba pokutuje. To, że nie potrafisz się zdefiniować - zakadam,że jesteś osobą młodą - to bardzo POZYTYWNE!!! Przedstawiasz Swoje racje w sposób bardzo spójny i koherentny. Ciesz sie Swoją innością i buduj na niej razem z innymi.



Temat: Schizofrenia - jak to u mnie wyglądało kiedyś i dzisiaj
a ja studiuję narazie tylko. Turystykę i Rekreację. miałam dwie ostre jazdy, które opisałam (jedną) na tym forum i jestem tu po to by skorzystać z pomocy i dowiedzieć się więcej o schizofrenii. od dwóch lat jestem w remisji, biorę regularnie leki i stosuję się do wszystkich zaleceń lekarza.
na początku było strasznie. uroiłam sobie że wykładowcy i znajomi mnie gwałcili regularnie, uroiłam sobie datę śmierci mojej Mamy i takie rózne inne ostre jazdy, które z czasem zapominam, ale opisuję je na blogu, gdy jestem w psychozie... ciesze się że narazie ze mną wszystko w porządku (bez objawów pozytywnych i negatywnych)

pozdrawiam



Temat: 1

Ludziska a macie tak że jak sobie coś wkręcicie mam namyśli jakiś objawy schizofrenii nap. omamy to wyostrza się wam ten zmysł???

potęga umysłu polega na tym ze człowiek jest w stanie wmówić sobie wszystko..problem polega na tym ze zazwyczaj są to rzeczy chorobowe, negatywne.. a gdyby tak "zaprogramować się" pozytywnie.. spokojny umysł spokojne ciało itp..

polecam kasety FIGARSKIEJ..relaksacyjne..



Temat: wiekszosc normalnych ludzi jest chora
Juz nie od dzis wiadomo ze wiekszosc normalnych ludzi jest chora psychicznie.Ja sie do nich oczywiscie tez zaliczam.Mam wiekszosc z wymienionych tu objawow schizofrenii -, jednak dobrze mi z tym bo dzieki temu jestem różna,nieokreslona i niejednorodna.A to jest jak najbardziej pozytywne...Problemem moznaby nazwac to , iż nie wiem jaka jestem, ale skoro dobrze mi z tym... Życze wszystkim komentującym wiecej optymizmu i traktowania wiekszosci spraw z przymróżeniem oka



Temat: Wyniki z PRI
Moim skromnym zdaniem są to klasyczne omamy - Omamy stanowią objaw pozytywny zaburzeń z grupy F20-29, a dokładniej schizofrenii i jej podobnym .

Ale, ale - mogą te omamy zwalić na stres (F40-48 w klasyfikacji ICD ) związany z egzaminem z metodologii

A tak na poważnie - wyników nie zobaczymy jeszcze długo.

Pzdr



Temat: Moje trzy grosze.
A moja podswiadomosc - czasem mi sie wydaje ze zyje wlasnym zyciem :|:). Dawniej leczono schizofrenie w ten sposob ze podawano leki ktore otepialy tak ze mozg nie wyrabial z urojeniami, obecnie podobno dzialaja lepiej. Ja zauwazam ze jak wpadam w negatywny nastroj podczas lekoterpii otepienia pustki i nic z tym nie zrobie tylko sie poddaje to negatywne mysli sie tylko powiekszaja. Ale wciaz mam tuzin zainteresowan cos co mnie cieszy dzieki temu czuje sie obecny w tym zyciu. Na poczatku zazywalem zalaste dzialala ale to co mnie cieszylo zniknelo nie mialme na to sily jakos, nie moglem usiedziec w miejscu, potem fluanxol-dno aktywizacja, potem rispolept-badziew nie mozna spac po nim i aktywizuje, pernazyna- rewelacje z sercem, risset- pomylka, substacja aktywna taka sama jak rispolept j.w. , abilify -nie mozna spac problemy z oddychaniem, obecnie loquen - no i wsio gra jak na razie, po zazyciu wieczorem do poludnia nastepnego dnia troche euforyzuje tak ze trzeba uwazac przy prowadzeniu samochodu, wieczorem usypia, euforyzacja troche obniza koncentrancje, poza tym nie ma wrednej aktywizacji, wszystko co mnie cieszylo porzednio jest ok, praktycznie nie zmienia nastoju a objawy pozytywne znikaja.



Temat: not nice , życie ciągle na pół gwizdka
właśnie jest tak jak napisałem, boję się dlatego o to, ponieważ kiedyś byłem leczony w szpitalu i miałem zabiegi elektrowstrząsowe , po którymś z kolei poczułem się po prostu super - zero głupich myśli, pozytywnie nastawiony i czułem ten spokój , brak lęku ... Nie wiem czy powtórzy się to przy braniu leków... ? No i wiem ze EW są skuteczne właśnie przy chorobie schizofrenii a jej objawy są podobne do depresyjnych...



Temat: moja siostra jest chora
kochana Lil^, schizofrenia nie może być rozpoznana na postawie jednego czy dwóch objawów w dodatku takich jak ty podajesz.Rozpoznanie schizofrenii stawia się bardzo ostrożnie po wyczerpaniu i ocenie wszystkich badań somatycznych, laboratoryjnych, psychologicznych,czasem EEG, wreszcie po wywiadzie rodzinnym i na końcu po obserwacji klinicznej.Podstawę do rozp. schizofrenii stanowi wystąpienie tzw. objawów osiowych(negatywnych), czyli autyzm, zblednięcie życia uczuciowego, utrata aktywności i inicjatywy, apatii, oraz tzw. objawów wytwórczych(pozytywnych)czyli halucynacji, urojeń, dziwacznych zachowań. Rozpoznanie schizofrenii na podstawie pełni obrazu klinicznego, obj.osiowych i dodatkowych raczej dobremu lekarzowi nie sprawia kłopotów. Szczerze mówiąc nie wiem jak te zachowania twojej siostry naprawdę wyglądają, może lekarze dostrzegają coś więcej niż ty mówisz. Ja powiem tobie tak, ja mam schizofrenie i jakoś żyję bo ta choroba jeśli jest dobrze prowadzona, obstawiona lekami i psychoterapią nie wyklucza nas z normalnego życia i jego przyjemności.Z tą chorobą naprawdę MOŻNA ŻYĆ



Temat: To moj chlopak.
InLove
jesli Twojemu chlopakowi zacznie sie "atak" choroby to zauwazysz to sama. To odrazu widac, ze cos sie dzieje. Ale co do niezaawansowanego stadium choroby to hmmm..... schizofrenie sie ma albo sie jej nie ma. Moze mial tylko jeden atak tej choroby i moze nigdy juz miec nie bedzie to bardzo fajnie:):) ale nie da sie miec niezawansowanego stadium. Moze miec lzejsze objawy negatywne i pozytywne lub sliniejsze ale schizofrenia jest. Sama mam chlopaka chorego na schizofrenie jestem z nim od 5 lat. i czasami sama nie wiem co robic tak jak wlasnie obecnie:(:(:( czuje sie totalnie bezsilna bo on mnie wyzywa i odpycha od siebie, poprostu w ogole nie mamy kontaktu teraz ze soba. Jak to wyglada mozesz zobaczyc w temacie "czy ukladac sobie zycie z osoba chora" czy cos podobnego. tam opisalam wszytsko jak to teraz wyglada.



Temat: 1
Podales dwa cytaty a wczesniej pisales o wszystkich stronach. Ja czytalem ze chorzy sa z reguly zazwyczaj najczesciej nieswiadomi www.psychiatra.ifno.pl Jak widac sa rozbieznosci nawet i na ten temat.
A najelpiej poczytaj wypowiedzi samych chorych ze zdiagnozowana schizofrenia najczesciej paranoidalna na www.schizofrenia.pl
U mnie bylo tak ze matka zapytala sie czy dobrze sie czuje bo jakos dziwnie sie zachowuje powiedzialem jej co sie dzieje ale to juz było jak objawy ustepowaly przynajmniej te pozytywne natomiast jej chodzilo o to ze jestem nieobecny izoluje sie nie chce mi sie gadac itd. czyli negatywy.



Temat: czesc
Witam wszystkich uzytkownikow tego forum Pragne sie przewitac i przedstawic bo jestem tu od niedawna. Na starym forumie tez dlugo nie zabawilem zanim go zamkneli. Link do nowego forum dostalem od pewnego uczestnika starego forum-dziekuje Ci Adelaide
Mam na imie Piotr, mam 21 lat pochodze z Grajewa w wojewodztwie Podlaskim, aktualnie mam przerwe w studiach, a studiuje w Gdańsku.
Mam za soba pobyt w szpitalu na oddziale dziennym gdzie zdiagnozowano u mnie schizofrenie niezroznicowana, ktora w moim przypadku wyglada tak ze nie mam objawow wytworczych(pozytywnych) a jedynie objawy negatywne.
Lecze sie od pol roku na schizofrenie a psychiatrycznie od ponad roku(wczesniej leczylem sie z powodu depresji i zaburzen lekowych).
W tej chwili biore nastepujace leki:
Zolafren 15mg, Solian 100mg, Efectin 75mg.
Jak ktos ma ochote pogadac to zapraszam na gg moj numer to:3377686
Pozdrawiam



Temat: Backmasking

Dowiedziono w badaniach, że przekaz podprogowy nie ma wpływu na zachowanie. Poza tym jakakolwiek treść, która pojawia się przy odsłuchiwaniu piosenki od tyłu, może mieć 2 przyczyny:
a) przypadek,
b)Cytat:
SCHIZOFRENIA TYPU I: przeważają w niej objawy wytwórcze tzw. pozytywne (urojenia, omamy, zaburzenia w tresci myslenia np. myslenie magiczne) w ośrodkowym układzie nerwowym nie obserwuje się zmian anatomicznych - prawdopodobnie podłozem tych objawów jest nieprawidłowe przekaźnictwo synaptyczne neuronów.

RomanX, a jak wytłumaczysz ten przypadek:
Słyszysz reklamę w telewizji, idzie jakiś uwór, powiedzmy "wlaz kotek na płotek" - przykład. Oczywiście, nie lubimy tej muzyczki. Później jednak nam się śpiewa, mimo naszej woli, czyż nie?. Ciekawe?, może to właśnie przesłanie podprogowe, każne nam to śpiewać???.



Temat: Zespół paranoidalno-maniakalny??
spróbuję wydedukowac...
nie wiem czy dobrze przepisałeś/aś tu tą diagnozę.
Objawy paranoidalne są w reguły (tak myślę) występujące w zaburzeniach schizotypowych - czyli podobne do schizofrenii paranoidalnej, czyli być może występują u tej bliskiej Ci osoby omamy - o nich samych i o samym zjawisku paranoi jest wiele i tu na forum i możesz sobie w googlach wklepac a wszystkiego się dowiesz.
Jeśli chodzi o manię to są to zaburzenia:
nastroju - bardzo silnie podwyższony nastrój,
emocjonalne - pojawia się wiele stanów emocjonalnych bardzo silnych pozytywnych
snu. i wiele innych.
Na forum są opisane objawy CHAD - choroba afektywna dwubiegunowa, jedyn z tych biegunów jest wlasnie mania - poczytaj, bedziesz wiedziec o co chodzi.
Połącz zjawisko paranoi z wiedzą o manii i mniej więcej tak widzi lekarz psychikę osoby, o którą pytasz.
pozdrawiam.

przeniosłam ten temat, jak widać



Temat: backmasking
nie wiem czy to prawda ale znalazłam na innym forum

'Dowiedziono w badaniach, że przekaz podprogowy nie ma wpływu na zachowanie. Poza tym jakakolwiek treść, która pojawia się przy odsłuchiwaniu piosenki od tyłu, może mieć 2 przyczyny:
a) przypadek,
b)SCHIZOFRENIA TYPU I: przeważają w niej objawy wytwórcze tzw. pozytywne (urojenia, omamy, zaburzenia w tresci myslenia np. myslenie magiczne) w ośrodkowym układzie nerwowym nie obserwuje się zmian anatomicznych - prawdopodobnie podłozem tych objawów jest nieprawidłowe przekaźnictwo synaptyczne neuronów.'

[ Dodano: 2008-03-06, 14:40 ]



Temat: Porty wschodnich Niemiec
Tadziu - dobrze prawisz... Tu jest najpiekniej !!!
...no i do tego jest jeszcze Mietek Bak, Murfel, Tadziu, Marcin i cała reszta wspaniałych żeglarzy, z którymi zawsze jest miło sie spotkać, pogadać i pośmiać.

Schizofrenia (gr. σχίζειν, schizein, "rozszczepić" i gr. φρήν, φρεν-, phrēn, phren-, "umysł", rzadziej stosowana nazwa – choroba Bleulera, łac. Morbus Bleuleri, w skrócie MB) – zaburzenie psychiczne zaliczane do grupy psychoz endogennych. Objawia się upośledzeniem postrzegania lub wyrażania rzeczywistości, najczęściej pod postacią omamów słuchowych, paranoidalnych lub dziwacznych urojeń albo zaburzeniami mowy i myślenia, co powoduje znaczącą dysfunkcję społeczną lub zawodową.

Murfel znam ci trochę i nie widziałem u ciebie podobnych objawów... no moze trochę rozlewasz "piwo" przez trzesące sie dłonie, ale to objaw "pozytywnego zmęczenia żeglarskiego"...

** Dodano: 2009-02-26, 14:28 **



Temat: Dopasowanie dawki leku jest bardzo ważne!
uważam że lekarze mało uwagi poświęcają regulowaniu dawki leków tak aby efekt terapeutyczny był jak najlepszy.co miesiąc zjawiamy sie u lekarza
i po miesiącu brania leku lekarz pyta sie czy lek pomaga czy nie.często lek
z jakiś powodów nie działa dostatecznie dobrze.tzn jakiś objaw choroby ciągle nam dokucza i może być tak że dawka jaką bierzemy jest za mała ale
jak zauważyłem u siebie może też być za duża co u mnie niekorzystnie wpływa na myślenie.kiedyś gdy zaczynałem brać amisulpiryd lekarz kazał mi brać 400mg.było to za dużo o 100mg.amisulpiryd jak wynika z moich obserwacji jest silniejszy o jedną trzecią od sulpirydu.zresztą po przeczytaniu
ulotki amisulpirydu przeczytałem że gdy objawy negatywne przeważają nad pozytywnym stosuje sie dawkę od od 50-300mg.no cóż mój lekarz tego nie wiedział :wink:mój lekarz popełnił kilka błędów w moim leczeniu i dobrze
coś wiedzieć o chorobie na którą sie choruje i czym sie ją leczy i wszystkim co sie z nią wiąże. po kilku wpadkach mojego lekarza mam ograniczone zaufanie do niego i tak sobie myśle że jak ktoś przewlekle choruje a co za tym idzie eksperymentuje z lekami i jeśli leczy go lekarz dyletant to przepadł!
dlatego warto orientować w tym i owym bo konował może nas leczyć latami i zwalać będziemy na to że lek nie działał.tymczasem będzie to efekt niekompetencji prowadzącego.
SCHIZOFRENIA NIE DLA IDIOTóW!

proszę o komentarze!



Temat: Jak odroznic jasnowidza od oszusta ?


| Emocje - zarówno pozytywne jak i negatywne - zniekształcają obraz
| rzeczywistości.

Brak emocji - rowniez.
Czy czlowiek moze zyc bez emocji ?

| Im większe pieniądze tym większe emocje...

Tylko za pierwszym razem..;-))))


Z doświadczenia wiem, że emocje przeszkadzają w "jasnym" postrzeganiu.
"Czy czlowiek moze zyc bez emocji"...
Nie chodzi o to, żeby żyć bez emocji. Zanik emocji to objaw choroby
psychicznej (chyba "bladość afektu" w schizofrenii). Są jednak takie chwile,
kiedy emocje przeszkadzają.

Kamananda





Temat: Jak odroznic jasnowidza od oszusta ?


| Emocje - zarówno pozytywne jak i negatywne - zniekształcają obraz
| rzeczywistości.

| Brak emocji - rowniez.
| Czy czlowiek moze zyc bez emocji ?

| Im większe pieniądze tym większe emocje...

| Tylko za pierwszym razem..;-))))

Z doświadczenia wiem, że emocje przeszkadzają w "jasnym" postrzeganiu.
"Czy czlowiek moze zyc bez emocji"...
Nie chodzi o to, żeby żyć bez emocji. Zanik emocji to objaw choroby
psychicznej (chyba "bladość afektu" w schizofrenii). Są jednak takie
chwile,
kiedy emocje przeszkadzają.


Jest to kwestia podejscia.
CZlowiek jest istota emocjonalna. Nie da sie zyc bez emocji, wiec patrzenie
zawsze bedzie przez pryzmat emocji. W sumie wystarczy przyjmowac takie
patrzenie za prawidlowe a wyniki akceptowac.
Okreslenie 'jasne podejscie' jest nic nieznaczacym sloganem, bo skoro masz
emocje a one przeszkadzaja, to nie jestes w stanie zobaczyc jak to wyglada,
gdybys byl bez emocji.
Czy musisz wygrac w totka ? Skad wiesz, ze musisz ?

pozdrawiam i prosze na strone (Huna po polsku):
http://republika.pl/mr_all
===CZeslaw





Temat: tylko do Poznaniaków
Mój brat też choruje na tą chorobe i jest wlączony w leczenie kliniczne tzn testuja na nim nowe leki jeszcze nie wprowadzone na rynek.Są plusy i minusy.Plusy takie że po tych lekach nie jest ospały,fajnie funkcjonuje,nastapiła też remisja objawów.Sęk w tym że w schizofreni jako takiej terapii sie nie prowadzi.Baza to leczenie farmakologiczne.
Mój brat jak już wspomniałam jezdzi do kliniki psychiatrycznej przy ul Bukowskiej.Leczy sie u pana dk Bogackiego bardzo pozytywny lekarz.Ważne aby pacjent lubił i znalazł porozumienie z lekarzem prowadzacym.Poza tym są domy dzienne chyba ze trzy (jeden przy starym rynku)dla osób chorych na schizofrenie.Maja tam różne fajne zajecia aktywizujące,terapie również,więc naprawde polecam!Pozdrawiam




Temat: a moze to tylko SEN
wybaczcie mi ale taki już jestem.voyager.udaj sie do lekarza! nie polecam psychologa bo on jest od nakierowania na pozytywne myślenie i zmiane myślenia na otaczającą rzeczywistość,natomiast przy objawach chorobowych
takie seanse na nic sie zdają! zastanawiająca jest u ciebie ta podejrzliwość
to może być początek schizofrenii,depresji psychotycznej.w każdym razie udaj sie do lekarza!.

pozdrawiam!



Temat: Walka o zmianę leków
Witam.

Choruję od 4 lat, od 3.5 roku jestem w remisji. Aktualnie biorę 10 mg Zalasty/doba, 50 mg Asentry (niedawno wyszłam z depresji), no i niestety zaczęłam pochłaniać Afobam. Urojeń nie mam już od 3.5 roku, jednak doskwierają mi objawy negatywne schizofrenii, najbardziej chyba spłycenie emocjonalne - w ogóle nie odczuwam pozytywnych emocji. Chciałam zmienić lek z Zalasty na Solian albo Abilify i byłam przekonana, że lekarz się zgodzi. A tu niespodzianka - nie chce mi zmienić leku. Ale za to zgodził się na odstawianie Zalasty. No i się zastanawiam co to za pokrętna logika, przecież po odstawieniu nawrót jest prawie pewny, a przy zmianie jest duża szansa, że będzie dobrze. Ja nie chcę odstawiać, bo mam lęki, które pojawiły się właśnie m.in. przez zeszłoroczną próbę odstawiania (na którą lekarz też się zgodził).

Może ktoś ma jakiś pomysł jak uargumentować chęć zmiany leku, aby dało to zamierzony efekt? Bo jedyną rzeczą, jaka na razie mi przyszła do głowy, jest uzmysłowienie lekarzowi tej niezrozumiałej dla mnie logiki (Zmienić nie, ale odstawiać tak).

Z góry dziękuję za jakąkolwiek pomoc.

I życzę wszystkim wesołych Świąt i przede wszystkim zdrowia!
Marta



Temat: Psychika współczesnego człowieka
Hmm, ciekawe ilu ze studentów poszło by do psychiatry gdyby w ich głowie na egzaminie odzywał sie głos dający odpowiedzi na pytania Jeśli byłyby to pozytywne odpowiedzi, to pewnie nikt

Kiedyś na wykładzie z psychologii wykładowca tłumaczył, że (o ile dobrze pamiętam) głosy, które słyszymy wewnątrz głowy, świadczą o zaburzeniach lękowych (dawniej zwanych nerwicami). Natomiast gdybyśmy słyszeli NA ZEWN?TRZ głowy głosy (po prostu gdyby docierały one do nas przez uszy), których nikt inny nie słyszy, to już halucynacje, być może schizofrenia.
A ja zastanawiałem się nieraz nad tym, że może to schizofrenicy żyją w prawdziwym świecie? Kto powiedział, że to, co widzi większość ludzi, jest jedynie słuszne i prawdziwe? Przecież tak do końca nie znamy możliwości swojego mózgu, nie wykorzystujemy go w pełni. I wiele rzeczy dookoła nas może być iluzją. A z drugiej strony ponoć każdy z nas posiada jakieś umiejętności paranormalne, ale nie wszyscy chcą w to wierzyć i z tych umiejętności korzystać. Może głosy, które docierają do innych ludzi, może usłyszeć tak naprawdę każdy z nas? Dlaczego musi to być od razu objaw nerwicy?



Temat: Cień życia :P

U chorych na schizofrenię chyba czasem trzeba pożegnać samego siebie. I powitać nowe ja
Najgorsze jest chyba to że w 90% raczej chcielibyśmy pożegnać nowe ja a powitać to stare ja.Zazwyczaj choroba nam coś zabiera a nie daje. W końcu nazywa się to chorobą a nie darem. Choć gdy patrzę na siebie samego to niektóre objawy tej choroby jak dla mnie są raczej pozytywne a nie negatywne.



Temat: schizo a nerwica lekowa??
Nom mozliwe ,ale doczytalem sobie ulotke tego speridanu: "leczenie ostrych i przewleklych psychoz schizofrenicznych w ktorych dominuja objawy pozytywne i(lub) negatywne oraz objawy zaburzen afektywnych zwiazanych ze schizofrenia"



Temat: schizofrenia prosta
a na co zazywa sie leki przy schizofrenii prostej , skoro ona nie objawia sie objawami wytworczymi (pozytywnymi) ? prosze o odpowiedz



Temat: Schizofrenia niezroznicowana
Czy jest tu ktos, kto ma taka diagnoze jak ja mianowicie schizofrenia niezroznicowana??Wlasciwie nie wiem dlaczego nie schizofrenia prosta:/
Wlasciwie nigdy nie objawiala sie objawami pozytywnymi, moze poza lekiem.
Jednak na poczatku leczenia, gdy trafilem na oddzial dzienny, gdzie mnie zdiagnozowano, czulem sie inaczej niz teraz. Czyzby to byly jakies objawy pozytywne, ktore ustapily pod wplywem lekow. Pamietam nasilony lek na oddziale wsrod ludzi, poczucie obcosci itp. Zdawalo mi sie, ze ja jestem sam a wszyscy inni tworza jakas grupe, ze jestem inny niz oni. Wsrod innych pacjentow czulem silny lek, nie moglem wysiedziec tych pare godzin.
Tak bylo na poczatku, pod wplywem leczenia to sie zmienilo i zaczalem jakos sie laczyc z grupa, nie czulem juz sie obco. Czy to byly objawy pozytywne??
Nie wiem, ale chyba nie mialem urojen. Czy urojeniami mozna nazwac nachodze mysli, ze wszyscy sa po przeciwnej stronie, tworza jakas grupe, a ja jestem sam, totalnie niedopasowany, silne poczucie obcosci i nieprzynaleznosci. Dodam, ze od pewnego czasu mialem problemy z adaptacja do grupy, z ktora trzeba sie bylo w ajkis sposob zintegrowac, np grupa na studiach, grupa na oddziale dziennym itp. Bardzo balem sie w szpitalu terapii grupowej, na szczescie mnie na nia nie skierowano.
Nie wytrzymalbym z ludzmi, ktorzy tworza grupe, sa jakby w pewnym sensie razem. Jeszcze w szpitalu jak dostalem nowe leki to cos sie jednak zmienilo. Nie odczuwalem juz poczucia wyobcowania, zaczalem sie integrowac z grupa, nie mialem juz lekow bedac wsrod nich. Tyle sie zmienilo pod wplywem leczenia, zostaly tylko objawy negatywne.
Pewnie dlatego nie napisali, ze mam schizofrenie prosta, tylko niezroznicowana, tzn tak mi lekarka powiedziala, na wypisie stoi: Schizofrenia F.20. Czy ja mam schizofrenie prosta, ktora objawia sie samymi objawami negatywnymi. Czy to, co odczuwalem wsrod ludzi w szpitalu mozna by nazwac objawami pozytywnymi??



Temat: Wlasnie.. czy jestem chory ?


Ok, ale jak sie stalo ze trafiles najpierw do psychiatry(poza szpitalem). Jak wygladalo wczesniej Twoje zycie i kiedy nastapil ten punkt zwrotny, ze nagle postanowiles(lub ktos postanowil za Ciebie) ze idziesz do psychiatry... Jakie byly Twoje dolegliwosci, czy wogole traktowales swoj stan jako odbiegajacy od normy? i dlaczego zdecydowales sie pojsc do szpitala. Jak zmienilo sie Twoje zycie prywatne..?


Trafilem do psychiatry w pazdzierniku 2004 z rozpoznaniem depresja. Zanim zdecydowalem sie udac do psychiatry wiodlem w miare normalne zycie, uczylem sie, studiowalem, ale w pewnym momencie cos zaczelo sie dziac. Zmaiany zachodzily bardzo powoli ale nieublaganie, az w koncu lęki byly nie do wytrzymania i dlatego postanowilem udac sie do psychiatry. Pozniej doszlo do mnie, ze powinienem bym udac sie do lekarza duzo wczesniej, jednak wtedy nie zdawalem sobie sprawy ze moj stan wymaga leczenia, jak napisalem zmiany zachodzily powoli. Na poczatku nie traktowalem swojego stanu jako odbiegajacy od normy. Ale w koncu bylo juz tak zle ze postanowilem udac sie do psychiatry. Nastepna sprawa to szpital. Przyznam, ze trafilem tam przypadkiem. Udalem sie do innego lekarza w przychodni akademickiej celem wypisania recept i tam lekarz wypisal mi skierowanie do szpitala. Do szpitala trafilem w czerwcu 2005 i rozpoznano schizofrenie F 20. W tym czasie objawialo sie to tym, ze w szpitalu na oddziale dziennym wsrod innych pacjentow czulem sie strasznie obco, to bylo wrecz nie do wytrzymania, chcialemn sie stamtad wypisac. Pozniej dostalem leki i te objawy ustapily. Lekarze mowili ze to wlasnie sa objawy mojej choroby. Z objawow pozytywnych mialem chyba tylko zaburzenia myslenia i moze lekkie urojenia w samym szpitalu, zdawalo mi sie ze ja jestem jakby z innego swiata, a reszta jest nastawiona pzreciwko mnie. Po podaniu lekow te objawy ustapily i do dzisiaj mam tylko objawy negatywne, na ktore biore dodatkowy lek (Solian 100mg).



Temat: psychoza syn jest leczony sądownie

]MOJE ŻYCIE TO MÓJ SYN
jestem codziennie w kontakcie z lekarzem prowadzącym , nie pozwala na przerwanie brania leków ( ma brać przez 2 lata ), tylko nie wiem jak to wytłumaczyc synowi wiem o tej chorobie bardzo dużo , czytam, rozmawiam, piszę, staram się jak mogę ale to wciąż za mało . Często drukuję wypowiedzi z forum i delikatnie podkładam synowi do przeczytania , czyta ale nadal twierdzi to samo " jestem zdrowy" Prosiłam aby wszedł na tę strone, ze tu spotka wspaniałych ludzi, nic z tego. Dlaczego to wszystko takie trudne, czasem myślę, ze to mnie przerasta.
beti2000

Pozazdroscic takiej Matki. Do mojej nie dotarlo co to znaczy, ze jestem psychotyczny, mimo iz przejela sie moim losem, ale ja tu nie o tym...

Twoj syn jest zdrowy, doskonale! Cieszy mnie to, niech cieszy to i Ciebie. Jesli objawy pozytywne ustapily, to trzeba sie zajac negatywnymi. Trzeba zwalczac anhedonie, uczucie pustki i braku checi do zycia. Calkowity powrot do zdrowia to nie tylko wyzwolenie sie z objawow choroby, ale tez powrot do normalnego zycia. Cieszenie sie ze spotkania ze znajomymi ludzmi w szkole, chec zdobywania wiedzy, marzenie o skuterze, konsoli do gier, dziewczynie itd. To wymagac bedzie najwiecej wysilku. Nie naciskaj na niego, po prostu dawaj mu wsparcie, nagradzaj go za sukcesy (ale nie przesadnie). Postaraj sie wytworzyc atmosfere sielanki, ktora go znow wciagnie do zycia, bo jesli Twoje starania beda przykryte halda stresu i widocznego zdenerwowania na Tobie to raczej nie osiagniesz pozytywnych rezultatow. Uczucie, cieplo - Wam obojgu na sobie zalezy, badzcie sobie bliscy. Aha, jesli syn nie ma nic przeciwko psom, to na pewno rzuci Ci sie na szyje gdy pewnego dnia przyniesiesz jakiegos ladnego szczeniaka do domu. Jesli Twoj syn czuje sie samotny, to z radoscia powinien sie nim zaopiekowac - na pewno go to tez zmobilizuje w jakims stopniu do odkrywania kolejnych pozytywnych rzeczy w zyciu.
Problem z psychoza jest taki, ze swiat traci barwy i potem trzeba wszystko od nowa pokolorowac...

Jesli moge podzielic sie drobnym wnioskiem... nie biore lekow, bo mi ich do tej pory nie przepisano. Prawde mowiac sa one i tak cale g* warte, bo schizofrenia to choroba duszy, nie mozgu. Odzyskac balans neuroprzekaznikow w mozgu to odzyskac balans w zyciu, przy czym sam balans neuroprzekaznikow w zaden sposob nie odzwierciedla harmonii w zyciu. Wczoraj mialem fatalny dzien, dzis spalem blisko do 16 i ogolnie od jakiegos czasu znow zaczynam bzikowac. Na szczescie z tym walcze. Dzis odwiedzila mnie kolezanka i zaburzenia myslenia, anhedonia znow odeszly w niepamiec :). I mam energie na kolejny dzien! Grunt to nie dawac sie.



Temat: Cicha schizofrenia.
Krótko, o mojej chorobie.
Diagnoza: F20.3 (schizofrenia niezróżnicowana). Pierwsze objawy pojawiły się w 1999 roku, więc to już dziesięć lat.
A całokształt jest naprawdę inny niż u Was. Czytam posty publikowane na tym forum od dawna (pamiętam jego pierwsze wcielenie pod innym adresem) i zdecydowana większość z Was podkreśla rolę symptomów pozytywnych: urojeń i halucynacji, zwłaszcza słuchowych. U mnie one nigdy nie występowały, przynajmniej ich sobie nie przypominam w żadnej postaci (stąd tytuł postu: "Cicha schizofrenia"). Z symptomów negatywnych od samego początku występowały i występują nadal apatia, depresja, alienacja i przede wszystkim niespójna ekspresja uczuć. Bardzo często te, które okazuję na zewnątrz są całkowicie różne niż te, które przeżywam w rzeczywistości.

Co do alienacji - zdarza się regularnie, powraca wciąż w silniejszej postaci. Wszystkie sprawy rzeczywiste stają mi się dalekie i obce, niepoważne i niewarte uwagi, tak jak i ludzie wokół. Przez pewien okres towarzyszyła mi hipochondria (ale nie postrzegam jej jako efektu paranoji, raczej jako wynik silniejszego skupienia uwagi na sobie po kolejnym odrzuceniu świata rzeczywistego). Ważną częścią choroby było też (i jest niekiedy do dzisiaj) przefilozofowywanie życia, mnożenie pytań wszędzie tam gdzie jest to możliwe. I nie zawsze poważne zachowanie, stosowne do sytuacji (mile dzisiaj wspominam histeryczny śmiech na pogrzebie i bardzo radosny nastrój, gdy wszyscy pogrążeni byli w rozpaczy). Swoją chorobę streściłbym w jednym zdaniu: stanowczo zbyt dużo myśli i nierozumienie uczuć wobec innych.

Czy przeszkadza to w życiu? Niekiedy postrzegam tą chorobę jako coś pozytywnego. Skończyłem studia z historii i ekonomii, opanowałem w stopniu biegłym j. angielski - a teraz w planach są studia z filozofii. I to też mnie różni od wielu z Was. Często wspominacie o tym, że z powodu Waszej choroby nie możecie kontynuować nauki ani pozbierać swoich myśli. U mnie występuje odwrotna skrajność: przesadne wręcz skupianie się na danym temacie.

Chciałbym wiedzieć jak Wy postrzegacie chorobę taką jak moja, czy jest ona waszym zdaniem tożsama z tym, co Wy przeżywacie? Oczywiście nie mam na myśli symptomów pozytywnych. Czy są wśród Was jeszcze takie osoby, wśród których schizofrenia nie wiąże się z halucynacjami?



Temat: czy to sie uda???
Dlugo tu nie zagladalam....Nie pale drugi miesiac chociaz dokladnie nie licze bo i po co.Czuje się swietnie,nie mam i nie mialam objawow odstawienia o jakich pisza prawie wszyscy uczestnicy tego forum.Moim zdaniem,choc wiem ze Miodzio mnie zaraz poprawi:)jest przede wszystkim nastawienie do tego tematu.Jesli ktos czyta same opowieści jak to trudno się z tego wygrzebac i ile meczarni trzeba przejść po drodze to z takim wlasnie nastawieniem podchodzi do abstynencji.Dla mnie wydostanie się z toksycznego związku z pania M. było startem w lepszy swiat,w zycie które bez nalogu zmienia się pod każdym względem na lepsze.Nie twierdze oczywiście ze wszystkie moje problemy rozmyly się w powietrzu,wrecz przeciwnie,dopiero zaczelam je dostrzegac.Teraz jednak mam i chec i sile do tego by zaczac je rozwiązywać,krok po kroku.Przypominam ze palilam 4 lata,dzien w dzien i nic poza trawa nie mialo dla mnie znaczenia.Dzis nie chce już tego rozpamiętywać ani robic sobie niepotrzebnych wyrzutow ponieważ uwazam, ze człowiek zawsze powinien patrzec w przyszłość a nie w przeszłość.Dla mnie jest to już temat zamkniety,z którego jednak wyciągnęłam daleko idace wnioski.Kochani,chce Wam tylko powiedziec żebyście przestali sobie wkręcać schizofrenie lub innego typu choroby psychiczne które niby powstaja po odstawieniu trawy.Moze jeśli zaczniecie myslec pozytywnie zamiast niepotrzebnie nakręcać się głupotami będzie Wam latwiej.Rozumiem ze każdy jest inny i troche inaczej to wszystko odbiera ale nie mozna się caly czas dołować i wmawiac sobie roznych dziwactw.To nie heroina to tylko trawa i glupie przyzwyczajenie.Zamiast siedziec i rozmyślać jak to zle jest nie palic znajdzcie sobie jakies zainteresowania,które pozwola zapomniec o odwyku.Goraco polecam tez literature pozytywnego myslenia,jest tego mnóstwo w necie do ściągnięcia za free.
Gorace pozdrowienia dla Miodzia, tych co nie pala i tych co zamierzaja przestac .Good luck:)



Temat: 1
... Hej 'zmeczonyproblemami', milo ze nie jestem sama, bo juz myslalam ze wariuje. Najbardziej dobija mnie teraz ten stan 'odretwienia emocjonalnego'. Nie chodze na terapie bo lekarze mowia ze samo przejdzie i ze w 99.9% przypadkow nie prowadzi to do choroby psych. Mnie oczywiscie zalamal ten 0.01%, i ubzduralam sobie ze tym przypadkiem bede ja. Sluchajcie, ja swiruje, nie wiem co sie ze mna dzieje, niby wszystko z zewnatrz wyglada normalnie, znajomi mowia ze nic nienormalnego we mnie nie widza oprocz nadmiernego przejmowania sie soba i swoim wnetrzem, a ja wewnatrz czuje ze nie jest normalnie. To podobno etapy wychodzenia z zalamania nerwowego, czy tez ostrej reakcji na stres. Od 2 tyg mam codziennie inne objawy, raz mam derealizacje, oszolomienie, pozniej to odchodzi i przychodzi stan jakby ulgi, powrotu emocji, 2 dni temu plakalam kilka godzin, z poczucia bezsilnosci i tkwienia w 'czarnej dziurze', 3 dni temu mialam ataki paniki i jakies stany oszolomienia, od wczoraj z kolei jakby mi sie wszystko uspokoilo i w mozgu wylaczylo.. nie czuje nawet leku tylko jakies takie napiecie w srodku, nie moge sie niczym cieszyc, wszystko jest mi obojetne, nie moge znalezc łez nawet jak chce plakac, nie mowiac juz o takich odczuciach jak milosc, jak gumowa lalka jestem... bez uczuc. I to nie po lekach bo lekow nie biore. Rozmawialam z lekarzem i mowi ze wszystko samo wroci, ale ze to nie stanie sie z dnia na dzien.. Chodzi o to ze ja nie moge znalezc w sobie pozytywnych mysli i nadziei ze z tego wyjde...wydaje mi sie ze to koniec, ze to ta postac schizofrenii/innej choroby psych. gdzie co prawda nie ma urojen i omamow ale jest otepienie emocjonalne... i to jest ta najgorsza oporna na leczenie forma... Nie potrafie o niczym innym myslec, caly czas kontroluje to co robie, jakbym sprawdzala czy to co robie kwalifikuje sie jako 'normalne', czy 'nienormalne' dzialanie...nie znajduje w niczym przyjemnosci, robie rzeczy bo musze, nie bo chce... w ogole czuje sie jakos dziwnie... nie moge usiedziec w miejscu, jestem nerwowa..., o dziwo lepiej spie ostatnio, ale nie potrafie sie naturalnie rozesmiac, rozplakac, wspolczuc.. tak mam od dwoch dni... z koncentracja i pamiecia ostatnio akurat lepiej, ale w ogole ostatnie tygodnie to dla mnie totalny chaos... i tak sobie tez mysle... co jezeli ja nie mam choroby psych, a tylko ją sobie uroilam i to urojenie to wlasnie objaw tej choroby! Boze... kolko zamkniete... Juz wymiekam... moze to faktycznie lagodny poczatek czegos gorszego...



Temat: Solian
amisulpride
neurolepticum
N05AL

Działanie: Neuroleptyk z grupy benzamidów. Wiąże się wybiórczo z receptorami dopaminowymi podtypu D2/D3, do których wykazuje duże powinowactwo. Nie wykazuje powinowactwa do receptorów podtypów D1, D4 i D5. W przeciwieństwie do klasycznych i atypowych neuroleptyków, amisulpryd nie wykazuje powinowactwa do receptorów serotoninowych, a-adrenergicznych, histaminowych H1 czy cholinergicznych. Amisulpryd w dużych dawkach silniej blokuje postsynaptyczne receptory D2 w strukturach układu limbicznego niż w prążkowiu. W przeciwieństwie do klasycznych neuroleptyków nie powoduje katalepsji. Nawet w czasie dłuższego leczenia amisulprydem nie występuje nadwrażliwość receptorów dopaminowych D2. Lek stosowany w małych dawkach preferencyjnie blokuje presynaptyczne receptory D2/D3 - skutkiem jest uwalnianie dopaminy i zjawisko "odhamowania".

Wskazania: Ostra i przewlekła schizofrenia z objawami pozytywnymi, np.: urojenia, omamy, zaburzenia myślenia i(lub) objawami negatywnymi, np.: stępienie uczuć, wycofanie emocjonalne i socjalne, także u chorych z przewagą objawów negatywnych.

Przeciwwskazania: Nadwrażliwość na amisulpryd. Nowotwory, których wzrost jest zależny od stężenia prolaktyny, np. gruczolak przysadki typu prolactinoma. Guz chromochłonny. Dzieci przed okresem pokwitania. Okres karmienia piersią. Ciężka niewydolność nerek (klirens kreatyniny <10 ml/min). Zachować ostrożność w przypadkach łagodnej do umiarkowanej niewydolności nerek - zmniejszyć dawkę leku. Chorzy z padaczką w wywiadzie powinni być uważnie obserwowani w czasie leczenia. Zachować szczególną ostrożność u chorych w podeszłym wieku z uwagi na możliwość wystąpienia spadków ciśnienia tętniczego oraz nadmiernego uspokojenia. Amisulpryd może nasilać objawy choroby Parkinsona.

Interakcje: Amisulpryd może nasilać wpływ alkoholu na OUN, wg niektórych źródeł interakcja taka jest jedak mało prawdopodobna. Należy zachować ostrożność, jeżeli stosuje się amisulpryd równolegle z lekami o hamującym działaniu na OUN (np. narkotyczne leki przeciwbólowe, leki stosowane w anestezjologii, leki uspokajające o działaniu antagonistycznym w stosunku do receptorów H1, barbiturany, pochodne benzodiazepiny i inne leki anksjolityczne, klonidyna i jej pochodne) lub z lekami obniżającymi ciśnienie tętnicze. Amisulpryd może osłabiać działanie agonistów receptorów dopaminowych (np. lewodopa).

Działanie niepożądane: Często: bezsenność, niepokój, pobudzenie. Rzadziej: senność; objawy ze strony przewodu pokarmowego (zaparcia, nudności, wymioty, suchość błony śluzowej jamy ustnej); hiperprolaktynemia (mlekotok, zatrzymanie miesiączki lub inne zaburzenia miesiączkowania, ginekomastia, ból sutków, zaburzenia szczytowania, impotencja), zwiększenie masy ciała; ostra dystonia, objawy pozapiramidowe (np. drżenie i sztywność mięśni, hipokinezja, zwiększenie wydzielania śliny, akatyzja), późne dyskinezy po długotrwałym leczeniu (np. rytmiczne mimowolne ruchy przede wszystkim języka i[lub] mięśni twarzy). Sporadycznie spadek ciśnienia tętniczego, bradykardia, wydłużenie odstępu QT, zwiększenie aktywności enzymów wątrobowych, zapalenie trzustki, reakcje alergiczne, drgawki, astma, hiponatremia, zespół nieprawidłowego wydzielania hormonu antydiuretycznego. Rzadko przypadki złośliwego zespołu neuroleptycznego, z takimi objawami, jak hipertermia, sztywność mięśni, zaburzenia czynności autonomicznego układu nerwowego oraz zwiększenie aktywności kinazy kreatynowej w surowicy. W przypadku przedawkowania: zawroty głowy, nadmierne uspokojenie, spadek ciśnienia tętniczego oraz objawy pozapiramidowe, śpiączka. Amisulpryd nie jest usuwany z organizmu za pomocą hemodializy. Brak swoistego antidotum. Należy zastosować leczenie podtrzymujące i objawowe. W przypadku znacznego nasilenia objawów pozapiramidowych należy stosować leki antycholinergiczne.

Ciąża i laktacja: Nie określono bezpieczeństwa stosowania w ciąży. Nie zaleca się stosowania w ciąży i w okresie karmienia piersią.

Dawkowanie: W ostrych zaburzeniach psychotycznych p.o. 400-800 mg/d, maksymalnie 1200 mg/d. U chorych, u których występują jednocześnie objawy pozytywne i negatywne, dawki leku należy ustalić tak, by uzyskać optymalną kontrolę objawów pozytywnych - 400-800 mg/d. Leczenie podtrzymujące należy prowadzić najmniejszą skuteczną dawką preparatu. W przypadkach z przewagą objawów negatywnych 50-300 mg/d p.o. Jeżeli dawka dobowa nie jest większa niż 400 mg, lek może być podawany raz na dobę. W przypadku dawek większych niż 400 mg/d zaleca się podawanie leku w 2 dawkach podzielonych. U chorych z klirensem kreatyniny 30-60 ml/min dawkę należy zmniejszyć do 50% dawki należnej, z klirensem 10-30 ml/min - do 1/3 dawki. Nie ma konieczności modyfikowania dawki w przypadku zaburzeń czynności wątroby.

Uwagi: Amisulpryd może wydłużać czas reakcji, zmniejszając w ten sposób zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi urządzeń mechanicznych.



Temat: Czy schizofrenia jest uleczalna
Hej!
Piszesz o 'odwadze'. Zupełnie nie rozumiem, co takie słowo w tym kontekście ma oznaczać. Odnoszę wrażenie, że według Ciebie rozpoznanie schizofrenii jest czymś w rodzaju 'wyroku' i dlatego nie powinno się go stawiać 'pochopnie'. Zauważ jednak, że działa w takim wypadku mechanizm, który powoduje, że jeśli lekarz 'odważy się' postawić komuś rozpoznanie schizofrenii - to wtedy, kiedy będzie miał poważne podstawy przypuszczać, że ta osoba taka będzie się zmagać z objawami (czy to 'pozytywnymi', czy, właściwie bardziej, 'negatywnymi') przez bliżej niemożliwy do sprecyzowania czas - a w domyśle dożywotnio. Takie podejście przedstawiłem, (wyolbrzymiając oczywiście sprawę) w poprzednim poście:
schizofrenia to jest '10-ty nawrót w czasie bycia rencistą i po zburzeniu wszelkich związków towarzysko-społecznych' Zauważ, że podchodząc do problemu schizofrenii w ten sposób, jest to ewidentna etykietyzacja, 'naznaczanie człowieka piętnem dożywotnim', której przecież chcemy (takie jest między innymi zadanie tego portalu i forum) uniknąć. Wyczytałem ostatnio, może wstyd się to tego przyznać, że dopiero kilka dni temu, pojęcie: 'schizofrenia prawdziwa' - jako synonim 'schizofrenii rezydualnej (przewlekłej). Zresztą obecnie nieużywane. Jakby schizofrenia np. paranoidalna była 'nieprawdzwa'. A ja uważam, że właśnie powinno się 'oswajać ludzi' z tą budzącą grozę nazwą, żeby SAMI mogli się przekonać, że 'nie taki diabeł straszny'. Oczywiście wśród lekarzy istnieje opór przed rozpoznawaniem schizofrenii - a właściwie przed nadawaniem tej nazwy na piśmie, bo sam wiele razy widziałem karty wypisowe ludzi z rozpoznaniem 'słownym' typu 'psychoza paranoidalna' ale z kodem F20.0 oznaczającym schizofrenię paranoidalną. Co oznacza w rzeczywistości, że mieli rozpoznaną schizofrenię. A np. w Ostrołęce jest maniera (nie wśród wszystkich co prawda lekarzy), żeby pisać nazwę choroby jako MB, albo 'morbus Bleuleri'. Pytam się sam siebie widząc takie 'łamańce myślowe': Czemu to ma służyć? I odpowiadam sobie sam: Ci, którzy takie dziwne nazwy wypisują, chcą w ten sposób jakby podtrzymać wiarę swoją i tej osoby w osiągnięcie zdrowia, a myślą, że nazwanie dolegliwości 'schizofrenią' tego nie ułatwi, a wręcz uniemożliwi, bo 'co on dalej będzie mógł osoiągnąć w życiu z takim rozpoznaniem...' W związku z tym wynika wniosek, że schizofrenię lekarze znacznie częściej rozpoznają, niż NAZYWAJĄ. I że wierzą w to, że z 'psychozy paranoidalnej' (będącej w rzeczywistości schizofrenią) można wyzdrowieć. Tyle, że mit 'schizofrenia jest nieuleczalna' do tego stopnia zatruł umysły ludzkie (w tym w dużym stopniu lekarskie), że nazwanie choroby, której objawy nakazują nazwać ją schizofrenią, w ten właśnie sposób, uważają za czynnik ewentualnie 'jatrogenny'. Oczywiście pytałem często 'kolegów lekarzy' czemu nie piszą 'schizofrenia' tylko 'psychoza paranoidalna'. I odpowiedź była zawsze podobna: 'bo jest młody/a, życie przed nim/nia i być może to będzie jednorazowy epizod w jego/jej życiu'. I w sumie słusznie, tyle, że w taki 'unikowy' sposób demonizuje się wyraz 'schizofrenia' do przebiegu który zacytowałem wcześniej z własnego postu, ale w ten sposób odbiera się nadzieję na wyzdrowienie osobom, które miały w rzeczywistości jeden epizod, tylko rozłożony w czasie na kilka pobytów w szpitalu. Mam na myśli to, że jeśli osoba została wypisana ze szpitala, bo 'nie wypowiada urojeń' - to niestety w istotnym odsetku nie oznacza, że ich nie ma, tylko ich NIE MÓWI. Ale tak MYŚLI. Bo jakoś wyuczyła się z obserwacji, czego nie powinno się mówić lekarzom, żeby wyjść ze szpitala, a priorytetem nie jest przecież 'zdrowie', co do którego taki człowiek nie ma wątpliwości, że jest świetne, tylko jak zakończyć 'uwięzienie w psychiatryku'. I prędzej, czy później to 'wyjdzie na jaw', z tym, że wtedy będzie to uznane za 'nawrót' a nie za 'ten sam epizod', choć w rzeczywistości jest tym samym 'pojedynczym epizodem'. Taki 'epizod' potrafi trwać wiele lat. Dostaje się 'etykietę' i zostaje się 'schizofrenikiem' co już nie jest takie miłe wśród społeczeństwa. A dlaczego? Bo społeczeństwo 'wie', że schizofrenia, to 'ciężka, nieuleczalna choroba psychiczna'. Więc nie będzie się mu powierzać ról zawodowo-społecznych adekwatnych do jego/jej wykształcenia. Bo 'społeczeństwo', tak jak Ty, Asiku, 'nie widziało wyleczonych schizofreników'. Ale Oni Istnieją - i dlatego nie chcę, aby jedyna pomoc ze strony użytkowników forum dla innych sprowadzała się do 'ze schizofrenią można żyć'. Chciałbym, aby osoby u których 'postawiono diagnozę' wiedziały, że nie tylko mogą 'żyć ze schizofrenią' - ale też mogą żyć 'bez schizofrenii'. Czyli 'bez choroby'. Czyli wyleczeni.
Nara.



Temat: dopamina
powiem tak. fakty. jestem chory psychicznie. leczę się u psychiatrów już prawie 3 lata (od lipca 2006). na początku pierwsza pani psychiatra nie powiedziała co mi jest (a potem też mi nie powiedziała), a mi jakoś na tym nie zależało, żeby się dowiedzieć na co choruję, bo jeszcze wtedy w miarę dobrze się czułem. leczyłem się u tej pani psychiatry 6 miesięcy (do grudnia 2006) z marnym skutkiem szczerze mówiąc. mój stan się tylko pogarszał. ja mówiłem co mi jest, a ona tylko mi tablety przepisywała (nie tak powinna wyglądać wizyta). w marcu 2007 trafiłem do szpitala psychiatrycznego po nieudanej próbie samobójczej. wreszcie trafiłem na kolejną dobrą panią psychiatrę właśnie w tym szpitalu, która użyła głowy. narzekałem na brak emocji i pustkę. diagnoza: schizofrenia prosta z depresją. za sprawą dobrze dobranych leków myśli samobójcze zniknęły. moja aktywność się nieco poprawiła. jest maj 2009 roku. nie mam motywacji. nie mam myśli samobójczych. nie jestem smutny ani zdołowany. nie mam problemów z myśleniem, koncentracja ok, pamięć lekko szwankuje. skończyłem studia jako inżynier - lekko nie było. nie mam żadnych objawów pozytywnych tzn. wytwórczych typu urojenia, omamy, halucynacje, dziwaczne zachowania, zaburzenia w treści myślenia np. myślenie magiczne. mam za to objawy negatywne jak anhedonia, apatia, utrata większości zainteresowań, brak motywacji. nie jestem smutny ani nie uważam, żebym nie był nic nie wart. testy, które przeszedłem w sierpniu 2008 wypadły bardzo dobrze - brak objawów psychotycznych, objawy lekkiej depresji tak. testy w lutym 2009 wykazały, że nie mam problemów ze skupieniem, ćwiczenie z dodawaniem w słupkach nas czas zrobiłem celująco (rekordowy czas i mało błędów w obliczeniach), znów objawy depresyjne. biorę leki: Alventa 75mg rano (na objawy depresyjne), Solian 200mg rano, 200mg wieczorem (na schizofrenię). a teraz o neuroprzekaźnikach. jeśli mam schizofrenię to mam przypuszczalnie za wysoki poziom dopaminy. a neuroleptyki obniżają ten poziom. w dzień odczuwam emocje na 15% tzn. praktycznie ich nie odczuwam, za to gdy coś mi się śni odczuwam emocje na 75% - czyli już coś - (piszę w przybliżeniu w procentach, bo nie są to tak żywe emocje jak sprzed choroby) więc mam za niski poziom dopaminy. więc się pytam jeśli nie mam żadnych objawów psychotycznych to po co obniżać już niski poziom dopaminy? zbyt niski poziom dopaminy to z kolei choroba Parkinsona. no więc jak? rozmawiałem ze swoją panią psychiatrą i powiedziała, że się zastanowi nad wprowadzeniem Wellbutrin XR, który podnosi poziom dopaminy. Wellbutrin XR jest na depresję, a Zyban też z tej samej grupy jest na głód nikotynowy. nie palę więc Zyban mi nie potrzebny. i teraz kilka pytań do was. co to za choroba, że nie mam emocji, motywacji, większość zainteresowań przepadła, a poza tym wszystko ok? bo na schizofrenię prostą to chyba za mało, co? czy Wellbutrin XR z Solaniem jest dobrym połączeniem? jakie macie doświadczenia z Wellbutrinem XR? wiem, że Solian ma dobrą opinię i nie ma żadnych efektów ubocznych - przynajmniej w moim przypadku. proszę o dyskusję. pozdro.



Temat: Szczepienia?

"Czuje się jak wrak chciałbym się cieszyć życiem jak inni" - a to czego jest objaw obniżony nastrój i to bardzo, nerwica, hipochondriaA jak mam nie mieć obniżonego nastroju jak mnie tyle problemów gnębi, jak wrak czuje sie nie z powodu złego nastroju tylko przez te problemy.


nie jestem psychiatra i nie wolno stawiać mi diagnozy, ale przejdź się do specjalisty on Ci pomoze a przynajmniej określi/wykluczy co CI jest.
Taa... niestety ciężko w polsce kompetentnego lekarza znaleźć który zleci odpowiednie badania a nie powierzchowni przyjży sie i przepisze leki, to na zbicie gorączki tam szampon przeciwłupieżowy, coś na biegunke, tu krem do skóry i tabletki na zaburzenia psychiczne a za tydzień przyjść po następne recepty. Zamiast kurde zastanowić sie jak przyczyne wyleczyc np candide to lekarze wolą przepisac leki na objawy i leczyc objawowo lub stwierdzic ze pacjent ma nerwice, depresje lub schizofrenie, bo tak łatwiej, a i sporo kasy można zgarnąć bo nigdy nie wyleczy przyczyny, bedzie leczyl tylko objawy.

A zmęczenie to ja nie mam zmęczenia takiego że czegoś mi sie nie chce, bo zawsze pracowity byłem, poprostu musze sie zmuszac do roboty, chce cos zrobic ale czuje sie zmęczony okropnie, np wystarczy że troche poodkurzam a jestem taki zasapany i zmęczony tym że normalnie gorzej niż jakbym 90 lat miał, z fotela jak wstaje musze sie rękami podpierać bo jestem tak osłabiony.


21 objaw nie jest objawem niczego, to przewrażliwienie.
Tylko że ja mam dużo nalotu więcej niż znajomi bo porównywałem. I nie jest to nalot bo źle sie wyraziłem, jest to taki mech jakby i nie można go zdrapać.


25 to coś dziwnego, samo unikanie kontaktów z ludźmi może człowieka wkręcić w zaburzenia.
Taki mądry jesteś a nie jeden by unikał gdyby mu głowa latała na boki bez powodu, ludzie sie trzęsącymi rękami przejmują, ja uważam że trzęsące ręce to nie jest problem bo zawsze można je ukryć np do kieszeni i w ogóle nie widać tego tak bardzo nawet jakby baaardzo mocno się trzęsły a głowa? no cóż... nie chciałbyś tego mieć. Ręce to na tle nerwowym mogą sie trząść, mi jednak sie trzesa zawsze czy jestem spokojny czy nie, jakis mineralow czy witamin pewnie brak. A głowa to jest to przepuklina jednego mięśnia prawdopodobnie przez co jest nadwrażliwy i powoduje szarpnięcia a i po lewej moge napiąc go a po prawej nie ma takiego i gdy go specjalnie napne to mi łeb ściąga też tak nagle ;p


26!!
Jak już pisałem, zawsze byłem pozytywnie nastawiony do życia, hmm może i o depresji nie ma co mówić bo staram sie dobrze myśleć i jestem optymistą jednak mam zły nastrój przez to wszystko.


29 sam wiesz.
36,37 to na prawdę mogą być objawy depresji,

no to jest raczej objaw nerwicy, jednak nad tym jeszcze pracuje, od zawsze nie mogłem sie wypowiedzieć jak trzeba, od dziecka, zawsze miałem z tym problemy


Skoro z naderwanym ścięgnem mogłeś biec 1km to nie męczysz się szybko.
Było to w gimnazjum, czyli dawno temu, wtedy jeszcze lepiej sie czułem bo jadłem tonami słodycze. Poprostu starałem sie nie zważać na ból i biec starając sie sztywniej nogę trzymać by nie doprowadzić do zbytniego obrzęku, jednak nie wiem co ma zmęczenie fizyczne (bieg) do psychicznego (uczucie bólu, bo to mózg informuje mnie o bólu). Ja zawsze po takim biegu, co słabo zawsze wychodziło mi, ledwo dobiegałem do mety, byłem po biegu tak wykończony że nie wiedziałem co sie dzieje, i nie potrafiłem tchu zebrać nigdy, zanim doszedłem do normalnego stanu mijało ok godziny podczas gdy reszta klasy po 5 minutach odpoczynku już mogła graćw piłke... a ja siedziałem na murku i próbowałem złapać oddech normalny i dojść do siebie do końća lekcji.



Temat: Pozytywne strony schizofrenii. Nie sciemniać jej, Météore.
Uhm, MĂŠtĂŠore wie, że filmy są wyidealizowane, ale od kiedy zobaczyła Constantine i usłyszała tam: jeśli dość długo jesteś świrem, znajdujesz wyjście z sytuacji, jakoś tak wyluzowała. Oczywiście tym wyjściem nie będzie w naszym przypadku - tak jak w przypadku Constantine - walka o zbawienie ludzkości, tylko po prostu pozostawienie kwestii sensu choroby czasowi. Historia nas rozsądzi! - jak zwykł mawiać kot-Behemot. Swoją drogą, ciekawa jest sprawa z tą książką, tj. z Mistrzem i Małgorzatą. Jest tam taka scena: Iwan siedzi, bidok, w psychiatryku, no i gada z Szatanem o istnieniu Szatana, w którego sam nie wierzy.
Szatan: spójrz, siedzisz w psychiatryku, jesteś chory psychicznie i nie wierzysz w Szatana, acha. Spoko. - Tak sobie to powtórzyłam, po swojemu, żeby było wyraziściej, po lekturze tej sceny.
No ale dość "pierdół" -

Sens tej choroby. Przecież ona nie ma sensu! Skoro nie wiadomo prawie nic o przyczynie zjawiska, to po cholerę zadawać sobie pytanie o jego sens? To tak jak z sensem świata, gorzej, jak z sensem miłości - czy ktokolwiek z wyobraźnią pyta o podstawowe kwestie? Po co żyjemy? Po co kochamy? Po co chorujemy?
Co prawda schizofrenia to - aczkolwiek powstrzymywalny - rozpad, ale wywołuje tak piękne - moim zdaniem - efekty psychiczne, że przecież nie można jednoznacznie określić tego zjawiska, które zwiemy sobie ot, tak chorobą, jako totalnej no tragedii.

Leki coraz lepsze. Chodzi o negatywne objawy, bo pozytywne to przechodzą szybciej, no i - jak w przypadku MĂŠtĂŠore - wywołują ubocznie np. taki efekt, jak rozumienie poezji, z którą MĂŠtĂŠore sobie w życiu, do zapadnięcia w obłęd, nie radziła. Uwypuklają, czasem też niestety niszczą, talenty.

- MĂŠtĂŠore ma kogoś, kto nie tyle ją toleruje czy akceptuje, co po prostu kocha za to, jaką ją ta choroba uczyniła, czyli może skomplikowaną i nieco zbyt spokojną, refleksyjną, ale potrafiącą zrozumieć JEGO emocje... Przecież to jest ważne... A z nieopisywalnością przeżyć w tej chorobie, kompletną czasem, przyznajmy (chociaż zawsze można cytować! - tak jak MĂŠtĂŠore ), bo-brakuje-aparatu-słownego (da się poszerzyć, o ile się chce) - nie jest tak tragicznie; każdy ma Swoją Tajemniczą Wyspę; i dobrze. Chociaż niedobrze jest mieć sekrety - jak przestrzega psychiatra w Pięknym umyśle.
- Rozumienie abstrakcji; MĂŠtĂŠore wymiata w olimpiadach polonistycznych i filozoficznych od dawna, swoją przyszłość wiąże z filozofią tak w ogóle - więc w czym problem? To, że zdarzają się miesiące, w których jest kompletne zatopnienie się w urojeniach? MĂŠtĂŠore na tym tylko później korzysta. Nie wierzy ponadto w jakieś tam teorie sinusoidalności ludzkich doświadczeń w tej chorobie, czyli "raz na wozie, raz pod wozem", bo ze wszystkiego można wyjść nietkniętym, zwłaszcza z ostrego objawowo napadu paranoi.

Straszne jest to, że nie podkreśla się niektórych pozytywnych aspektów tej choroby.



Temat: Gackt
Niezwykle ekscentryczny styl połączony z artystyczną duszą....



Gackt...wymowa Gakuto

Jeden z najbardziej niezwykłych artystów na japońskim rynku muzycznym.

Styczność z muzyką miał od najmłodszych lat, gdy to rodzice zmuszali go do znienawidzonej nauki gry na fortepianie. I jakby się wydawało to nie rock czy pop nadał jego życiu sens....a....właściwie muzyka klasyczna, którą matka serwowała mu na każdym kroku. Przez całe dzieciństwo towarzyszyły mu brzmienia Ravela, Debussego, Bacha czy też Chopena, przy czym ten ostatni sprawił; że artysta do tej pory uwielbia klasyków

Lata dzieciństwa nie upłynęłu mu tylko na samej nauce i pokonywaniu barier, jakie ciągle stawiali mu rodzice. W wieku 6-7 lat wydarzył się tragiczny wypadek na morzu i Gackt omal nie utonął. Kilkudniowa śpiączka odcisnęła na nim własne piętno w postaci choroby psychicznej, niektórzy dopatrują objawów schizofrenii. Po jakimś czasie zamknął się w sobie, a rodzice nie widząc innego wyjścia oddali go do zakładu psychiatrycznego. Zresztą ten niezwykły wirtuoz do tej pory twierdzi, że nie uleczono wszystkich jego objawów...bo i jak przecież schizofrenia nie jest uleczalna...można ją tylko stłumić....

Marzenia....hmmmm....zawsze pragnął zostać dyrygentem orkiestry

Debiutował już w szkole średniej za sprawą zespołu CAINS:FEEL, niestety udało im się nagrać tylko jeden krążek demo - "Lie". Potem zrodził się czas Malice Mizer, kiedy to Mana zaproponował mu miejsce w zespole...i tak 10 listopada 1995 roku Gakct dzierży oficjalny tytuł wokalisty....skutek ? ... Pierwszy album "Voyage~sans retour~" został wydany jakieś pół roku później...w grupie zaczęły narastać konflikty...ale w rok później nareszcie wyszedł owoc ich ciężkiej pracy o nazwie "Merveilles". Po wydaniu drugiego krążka zespół przeżywał kryzys, coraz bardziej nasilający się marazm powodował brak zapału do pracy...a Gackt chciał tworzyć i rozwijać się....postanowił odejść...

By powrócić na scenę 12 maja tego samego roku ze swoim pierwszym solowym albumikiem o nazwie "Mizerable". Dla sporej rzeszy fanów to był szok...ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu

Natomiast jako w pełni ukształtowany artysta mógł pokazać się 26 maja 2000 roku za sprawą swojego pełnego krążka "Mars" . Promujący go singiel "Vanilla" stał się jednym z największych japońskich hitów A sam koncert "Mars ~sora kara na hômôsha~" robi spore wrażenie i wywołuje lekki uśmiech zadumy

Kolejnym "dzieckiem" był "Rebirth", na który przyszło poczekać kolejny rok...czy było warto...zdania są podzielone...lecz uważa się, że jest to pewna porażka...no cóż każdy ma swoją opinię

Gackt nie załamał rąk, a jego odpowiedzią był "Moon"...z kolei sam kawałek "Another World" stał się niezwykle popularny na japońskim rynku fonograficznym.

D y S k O g R a F i A :

2005-09-21 - DIABOLOS (CD - album)
2005-02-14 - Love Letter (CD - album)
2004-05-26 - The Seventh Night~Unplugged~ (CD - album)
2004-02-25 - THE SIXTH DAY ~SINGLE COLLECTION~ (CD - album)
2003-12-03 - Crescent (CD - album)
2002-06-19 - MOON (CD - album)
2001-06-27 - Rebirth [Limited Pressing] (CD - album)
2001-04-25 - Rebirth (CD - album)
2000-04-26 - MARS (CD - album)
1999-11-03 - Remix of Gackt (CD - mini-album)
1999-05-12 - Mizerable (CD - mini-album)

Co tu jeszcze można dodać, chyba tylko to że każdy z nas ma swój własny gust muzyczny...a już z pewnością styl artystyczny i o ile my go wykorzystujemy w sposób naturalny i rzeczywisty to już Gackt przedstawia nam swój własny surrealistyczny świat, przy czym kolory w nim występujące są żywym odzwierciedleniem jego fenomenalnej barwy głosu. Chociaż jak to stwierdził mój kolega Gackt tworzy taki lekki obraz sztuki dla sztuki, w tym wypadku piosenki dla podniesienia ego artysty, ale czy rzeczywiście ?? No cóż uważam go za naprawdę nietypowego artystę, aczkolwiek Haido ma ładniejszą tonację...

martulex dnia Pon Lut 19, 2007 17:14, w całości zmieniany 1 raz



Temat: Kompletny brak obrazów w hipnozie
Myślę, że problem tkwi w tym, że racjonalna część umysłu nie chce się poddać - i blokuje nam widzenie, żeby móc nie zmieniać swoich poglądów - i nie oddać swojego prymatu w naszym widzeniu świata .

McMoneagle w "Wędrującym umyśle" opisał taką właściwość ludzkiego umysłu: gdy postawi się przed nim zadanie dowodzące zdolności paranormalnych - na początku poradzi on sobie bardzo dobrze. Dopiero potem, gdy uda nam się raz i drugi - zazwyczaj z tego powodu, że racjonalny umysł się zagapił - i zbagatelizował problem - staje on do walki i zaczyna nam puszczać w głowie starą śpiewkę "to nie jest możliwe", a jeśli akurat dogłębnie wierzymy, że to jest możliwe, to będzie nam mówił, że "owszem, inni mogą, ale oni mają wrodzone zdolności, a my nie".

Właśnie dlatego zazwyczaj używa się furtki w postaci wyobraźni. Mówimy "wyobraź sobie" po to, żeby racjonalny umysł uśpił swoją czujność (wszak wyobrażenie to tylko coś, co sobie sami sobie wymyśliliśmy, coś co wg racjonalnego umysłu w ogóle nie istnieje w świecie realnym) - i wtedy zazwyczaj nasza racjonalna część mówi, że to tylko wyobrażenie - a intuicyjna zaczyna pracować - i zaczyna powoli, nieśmiało produkować nam jakąś scenerię (Moen nazywa tę pierwszą fazę "zalewaniem pompy wyobraźnią").

Trzeba wtedy pozwolić sobie wtedy iść na maxa, wyobrażać sobie wszystkie szczegóły, mówić wszystko to, co nam przychodzi do głowy, starać się nie robić przerw na zastanowienie - nie myśleć nawet nad tym, że nie znamy odpowiedzi - po prostu strzelać

W miarę nabierania praktyki nasz umysł przyzwyczai się do tych działań i zobaczymy, że po pewnym czasie już nie będziemy mówić "wyobrażam sobie", tylko "widzę"

Zobaczymy też, że zaczniemy osiągać niezłe wyniki w weryfikacji tego, co widzimy (u McMoneagla są podane dobre ćwiczenia na weryfikację). A jak nam się zacznie sprawdzać to, co "widzimy" to uwierzymy w siebie i będziemy już WIDZIEĆ.

Dobrze jest też wytłumaczyć sobie racjonalnie, czym są w takim razie nasze wyobrażenia.

Tak naprawdę nasza podświadomość + nadświadomość jest świadoma wielu rzeczy, o których nasz racjonalny umysł nie ma pojęcia - i nie czarujmy się - nie chce mieć pojęcia . Nie dopuści on do sytuacji, kiedy będziemy słyszeć ich głosy - gdyż w jego pojęciu to objaw schizofrenii. Na swój sposób podświadomość i nadświadomość się nie poddają - przekazują nam więc na poziomie wyższych wibracji pewne ulotne odczucia - i wtedy intuicyjnie wiemy, że np. tu coś jest nie tak, albo zaczynamy do czegoś lgnąć sami nie wiedząc dlaczego.

Odwołam się jeszcze do przykladu: jeśli mając otwarte okno w pokoju poczujemy zapach świeżo pieczonych bułek z pobliskiej piekarni, to choćbyśmy nie wiem jak starali się myśleć o czymś innym - pomyślimy o jedzeniu. Tak samo jest z naszą wyobraźnią - jeśli wejdziemy w jakieś pole energetyczne - to nasza wyobraźnia będzie nam podsuwać obrazy bądź treści rezonujące z tym polem - a co za tym idzie - będą one trafne.

To tyle, jeśli chodzi o samopomoc. Jeśli ma się czas, pieniądze i szczęście natrafienia na odpowiednią osobę - można w ramach jakichś warsztatów uzyskać pomoc tej osoby w podwyższeniu własnych wibracji - i wtedy rezultaty mogą być spektakularne. Niestety, w miarę upływu czasu to wspomaganie wygasa - i człowiek musi i tak pomóc sobie sam.

Doświadczyłam nieoczekiwanie takich efektów po drugim stopniu bioterapii - i rezultat zaskoczył mnie całkowicie - moje wizje stały się tak silne, barwne - i szybkie, że miałam trudności w nadążaniu za akcją Potem musiałam trochę popracować, ale udało się mi tę umiejętność zatrzymać - czy raczej do niej po owym półroczu wrócić.

Jeśli mieliśmy jakieś nieprzyjemne przeżycia związane z wizualizacją, medytacją, autohipnozą, podróżami astralnymi czy oobe (będącymi zazwyczaj projekcją naszych własnych lęków odnośnie tych praktyk) - - - z własnego doświadczenia polecam prostą afirmację "chcę się uczyć pozytywnych aspektów tej sprawy i doświadczać tylko pozytywnych odczuć". U mnie to działało - do czasu, aż się przestałam bać - i wtedy wprowadziłam nowe, bardziej mi potem odpowiadające afirmacje



Temat: Co jej jest? Czy do depresja dwubiegunowa?? POMOCY!!!!!
Miszko tak bardzo chciałabym Ci dodać otuchy i udzielić wsparcia jednak nie wiem, czy mi się to uda, jestem prostą dziewczyną bez wykształcenia, nie żadnym tam specjalistą, psychologiem (chociaż być może kiedyś będę, czas pokaże, na razie na forum zdobywam doświadczenie, hehe). Ale wracając do przedstawionego przez Ciebie problemu to mam kilka refleksji...
Po pierwsze do niewielu osób w zaostrzeniu chorobowym trafiają argumenty, jesteśmy przekonani, że to, co nam mózg wytworzy jest prawdą, najświętszą, niezaprzeczalną i jedyną, nie jesteśmy w stanie zdystansować się do swoich urojeń, tracimy zdolność trzeźwego myślenia i nie pozwalamy, żeby ktoś inny wyprowadził nas z błędu bo naszym zdaniem to nie jest błąd tylko rzeczywistość więc rozmowa pod tytułem: "źle myślisz, jesteś chora, nikt nic nie knuje przeciwko tobie", nie ma najmniejszego sensu bo to i tak do nas nie trafia. Najlepsze, co można zrobić, to zachować dystans, racjonalne tłumaczenie, zaprzeczanie nie sprawi, że osoba chora zrozumie, wzbudzi się tylko niechęć. Przytakiwać też nie należy.
Szkoda, że gdy jej stan się pogarszał nie wpadłeś na pomysł żeby zaprowadzić ją do lekarza, być może teraz łagodniej by przechodziła chorobę ale nie ma się co obwinniać za to, co było bo i tak nie ma się teraz na to wpływu. Możesz jedynie w przyszłości pilnować, żeby regularnie przyjmowała leki i chodziła do lekarza a w razie pogorszenia działać możliwie jak najszybciej.
To, że "źle na Ciebie reaguje" przerabiałam na własnej skórze, a właściwie nie ja tylko moja mama. Kiedy byłam bardzo chora (choruję na schizofrenię), w ogóle nie chciałam widzieć swojej matki, która przyjeżdżała do mnie w odwiedziny, uciekałam od niej, broniłam się przed jakimkolwiek kontaktem z nią... Więcej szczegółów nie napiszę bo nie pamiętam zbyt wiele z tamtego okresu, byłam bardzo osłabiona i przymulona lekami. Żeby nie było tak bardzo pesymistycznie to napiszę Ci, że kiedy leki zaczęły działać sytuacja powoli normalizowała się, teraz z mamą jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami i śmiejemy się z tamtych wydarzeń. Nie bierz na poważnie tego, że ona z Tobą zerwała, prawdopodobnie była pod wpływem silnych urojeń (myślała, że jesteś diabłem, jak napisałeś) i kiedy leki zaczną działać pewnie będziecie znowu wspaniałą parą, która doczeka się dzieci, wnucząt i prawnucząt. Ale uwaga: Czeka Cię poważny sprawdzian, choroba ukochanej dziewczyny to swego rodzaju test i bardzo duże obciążenie, musisz zastanowić się, czy to wytrzymasz (niektóre choroby potrafią ciągnąć się miesiącami), ale skoro ją kochasz to odpowiedź jest chyba oczywista i nie ma się nad czym zastanawiać.
Jej matka nie powinna obciążać Cię jej chorobą, nie pozwalaj na to, Ty nie jesteś niczemu winny, przecież otaczałeś (i zapewne otaczasz) ją miłością, jedyne, co mogło się przyczynić do rozwoju choroby to stresująca praca, to ma bardzo duży wpływ na nasze zdrowie psychiczne. Być może było jej tam za ciężko, wyrabiała 200 procent normy, żeby tylko się utrzymać, może bardzo jej na tej pracy zależało. Za dużo stresu, zbyt wielkie obciążenie, niezdrowa rywalizacja czyli "wyścig szczurów"- to na pewno czynniki chorobotwórcze. Ale cóż, stało się, teraz bardziej należałoby skupić się na formach pomocy niż nad rozkminianiem co mogło chorobę spowodować.
Odwiedzaj ją, domagaj się informacji o stanie jej zdrowia, w końcu nie jesteś człowiekiem "z ulicy", znacie się 7 lat i spróbuj dojść do porozumienia z jej rodziną (to pewnie będzie bardzo trudne z tego co piszesz) bo nie dość, że ona jest chora to jeszcze są konflikty między Tobą a przyszłymi teściami, powiedz, że powinniście teraz ją wspierać a nie wzajemnie obwinniać się o jej chorobę, taka napięta sytuacja między Tobą a nimi nie służy jej zdrowieniu.
Przepraszam, że tak długo się rozpisałam, jeśli udało mi sie w jakis sposób Ci pomóc to jestem bardzo szczęśliwa, przesyłam mnóstwo wiary i nadziei, dużo optymistycznych myśli, jakbyś potrzebował jeszcze jakiejś rady- służę pomocą. Miałam podobne objawy, ale czy to ważne, jaka będzie diagnoza? Wszystko jedno co to jest- wierzę, że będzie dobrze, podobno epizody chorobowe z przewagą objawów pozytywnych (urojeń) mają bardzo dobre rokowania. Nie poddawaj się negatywnemu myśleniu, teraz musisz być silny.
Pozdrawiam, Adelaide.



Temat: Upomniany Piotr Siokora - czy miłość musi być bezkrytyczna?

Zaglądam do STOPy, bo zaciekawiły mnie kiedyś wypowiedzi 'dwaeł' i 'dietrich' na forum TP.
Interesuje mnie też, oczywiście, sama materia Waszych dyskusji.

Odzywam się po raz pierwszy, w kwestii "punktu", do którego doszła 'dietrich' po sprawie Piotra Sikory.

Przede wszystkim nie zadam Ci już, 'dietrich', pytania, które 'dwaeł" skierował kiedyś do pewnego forumowiczowa z TP: "człowieku, a z jakiej choinki ty się urwałeś?" A miałam chęć wielokrotnie zadać je na tym forum (nie tylko Tobie).
Może jednak warto je zadać i to podając konkretne wątpliwości.

Sama sobie po cichu odpowiadałam, że pewnie z "choinki" zajęć z (podwójnie byłym) ks.Węcławskim. I chyba miałam rację.
Postawienie pytania mogłoby choć częściowo rozwiać owo chyba.
Tyle że te zajęcia były zasadniczo niereprezentatywna dla Kościoła, niepasujące do tej instytucji.
Tak jak ich autor. Czemu dał w końcu wyraz w sposób niezwykle dobitny.
Byłaś na nich? Znasz ich treść? A nawet jeśli byłaś, to skąd taki sąd. Ja mam zupełnie przeciwny...
Zaś postawę Kościoła dobrze oddają słowa ks.prof. Dyducha, rektora PAT, ganiące świeckiego teologa za wyrządzoną Kościołowi krzywdę:
"Artykuł ten charakteryzuje się niechęcią do Kościoła i zawiera błędy z zakresu teologii i metodologii. Dlatego jest szkodliwy, szkodzi przede wszystkim uczelni kościelnej, jaką jest Papieska Akademia Teologiczna w Krakowie (...) W przypadku braku odpowiedniego zadośćuczynienia musi się Pan liczyć z konsekwencjami, wynikającymi z przepisów kościelnych. "
Na prawdę uważasz, że Kościół wyrastający z Paschy Jezusa powinien w jakiejkolwiek sprawie wypowiadać się takim językiem? A już szczególnie w sprawie tekstu, który wyrasta z żywej troski o wspólne dobro, z zaangażowania w życie Kościoła?

Skąd tę postawę znam - choćby z własnego doświadczenia, odkąd pozwoliłam mu dojść do głosu przyglądając się eklezjalnej wspólnocie, jak to ujęłaś, widzialnej - po pierwsze jestem kobietą, po drugie osobą świecką. Taki jest mój punkt widzenia i dojścia - niziutki szczebelek w "widzialnym".
Bycie świecką kobietą czyni Cię tak mizerną? To brzmi strasznie. A co tu płeć, lub stan życia ma do rzeczy? Jezus mniej się interesuje świeckimi kobietami? Są one mniej istotną cześcią jego Kościoła?
Z tej perspektywy sformułowania: "Rada Stała KEP może zająć stanowisko w sprawach publicznych, kiedy tego wymaga dobro KOŚCIOŁA ALBO WIERNYCH" z całą pewnością nie da się nazwać lapsusem językowym. Stąd widać, że tak JEST, albo - albo.
Nie bardzo pojmuję Twój punkt widzenia. Piotr pyta - czy Kościół to nie wierni, lub czy wierni to nie Kościół. To rozróżnienie jest nielogiczne i groźne. Jeśli hierarcha czuje się głosem Kościoła a wierni są jedynie zarządzaną "substancją" to pokaż mi gdzie to znajduje uzasadnienie w dziele Jezusa.

Czasem momentem przebudzenia staje się konkretne zdarzenie. Tak wyraźne, że poznawczo nie można mu się oprzeć. Zbyt bolesne, by dało się wkomponować w dotychczasową pozytywną wizję rzeczywistości. Można próbować po raz n-ty składać tę układankę w starą całość, ale tym razem już się nie udaje.

Czy sprawa teologa z Krakowa sprawi, że mgły rozwieją się i odsłonią rzeczywistość, a STOPy dotkną gruntu, tego nie wiem. Rzeczywistość sama prowadzi, o ile zdecydujemy się wejść z nią w dialog. Więc będąc w takim punkcie dobrze jest nadstawić ku niej uważnie ucha.

A co wspólnoty eklezjalnej (czy wspólnotowość i hierarchizacja nie wykluczają się wzajemnie?), to dzielenie jej na część widzialną i niewidzialną przypomina dzielenie człowieka na ciało i duszę. Taki dualizm pachnie schizofrenią, chyba się ze mną zgodzisz.
Raczej dzielenie na Kościół i niekościół, zbawionych i niezbawionych, powołanych i niepowołanych, hierarchię i wiernych stanowi objaw schizofrenii
Pozdrawiam.




Temat: PROŹBA
poniżej zamieszczam ankiete, prosze o wypełnienie jej przez rodzicóe dzieci które mają ADHD, jednocześnie prosze wpisac:
1)date badania
2) wiek dziecka
3) pseudonim

Kwestionarusz ustrukturyzowanego wywiadu diagnostycznego w kierunku zespołu nadpobudliwości psychoruchowej wegług ICD-10 i DSM-IV

A)CZY PANI/-A DZIECKO BIERZE UDZIAŁ W JAKIMKOLWIEK LECZENIU.
TAK NIE

1.DZIECKO CZĘSTO NIE JEST W STANIE UTRZYMAĆ CIĘGŁEJ I BLIŻSZEJ UWAGI NA SZCZEGÓŁACH LUB POPEŁNIA BŁEDY Z NIEUWAGI W SZKOLE, PRZY PRACY LUB INNEJ DZIAŁALNOŚCI.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

2. DZIECKU CZĘSTO NIE UDAJE SIĘ UTRZYMAĆ TRWAŁEJ UWAGI NA ZADANIACH LUB GRACH /ZABAWACH.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

3. CZĘSTO WYDAJE SIĘ ŻE DZICKO NIE SŁYSZY CO SIĘ DO NIEGO MÓWI.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

4. DZIECKO CZĘSTO NIE JEST W STANIE WYKONAĆ NASTĘPUJĄCYCH PO SOBIE INSTRUKCJI LUB SKOŃCZYĆ PRACY W SZKOLE, ZADANEJ PRACY LUB OBOWIĄZKÓW OBOWIĄZKÓW MIEJSCU PRACY (ALE NIE Z POWODU PRZECIWSTAWIANIE SIĘ (OPOZYCYJNEGO ZACHOWANIA) LUB NIEZROZUMIENIA INSTRUKCJI).
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

5. DZIECKO CZĘSTO NA TRUDNOŚCI Z ZORGANIZOWANIEM SOBIE PRACY LUB INNYCH ZAJĘĆ.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

6. DZIECKO NIE LUBI, OCIĄGA SIĘ LUB UNIKA ZAJĘĆ WYMAGAJĄCYCH DŁUŻSZEGO WYSIŁKU UMYSŁOWEGO – JAK NAUKA LUB ODRABIANIE ZAJĘĆ DOMOWYCH.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

7. DZICKO CZĘSTO GUBI RZECZY NIEZBĘDNE DO PRACY LUB INNYCH ZAJĘĆ NP. ZABAWKI, PRZYBORY SZKOLNE, OŁÓWKI, KSIĘŻKI, NARZĘDZIA.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

8. DZIECKO CZĘSTO ROZPRASZA SIĘ POD WPŁYWEM ZEWNĘTRZNYCH BODZCÓW.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

9. DZIECKO CZĘSTO JEST ZAPOMINALSKIE W TRAKCIE CODZIENNYCH ZAJĘĆ .
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

Liczba pozytywnych odpowiedzi______

1. DZIECKO NA CZĘSTO NERWOWE RUCH RĄK LUB STÓP, BEDZ NIE JEST W STANIE USIEDZIEĆ W MIEJSCU, CZĘSTO MACHA RĘSKAMI LUB NOGAMI LUB WIERCI SIĘ NA KRZEŚLE.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

2. DZIECKO WSTAJE Z MIEJSCA W CZASIE LEKCJI LUB W INNYCH SYTUACJACH WYMAGAJĄCYCH SPOKOJNEGO SIEDZENIA.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

3. DZICKO CZĘSTO BIEGA W KOŁO LUB WCHODZI NA MEBLE W SYTUACJACH WYMAGAJĘSTCH SPOKOJNEGO SIEDZENIA.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

4. DZIECKO CZĘSTO JEST NADMIERNIE HAŁAŚLIWE W ZABAWIE I MA TRUDNOŚCI ZE SPOKOJNYM BAWIENIEM SIĘ.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

5. DZIECKO CZĘSTO JEST W RUCHU; „BIEGA JEK NAKRĘCONE”. ZACHOWANIE DZIECKA CECHUJE NADMIERNA AKTYWNOŚĆ RUCHOWA NA KTÓRA NIE WPŁYWA, ANI SYTUACJA, ANI POTRZEBA.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

Liczba pozytywnych odpowiedzi______

6. DZIECKO CZĘSTO WYRYWA SIĘ Z ODPOWIEDZIĄ, ZANIM PYTANIE ZOSTANIE ZADANE DO KONCA.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

7. DZIECKU CZĘSTO NIE UDAJE SIĘ STAWAC W SZEREGU LUB POCZEKAĆ NA SWOJĄ KOLEJW GRZE LUB SYTUACJI GRUPOWEJ.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

8. DZIECKO CZĘSTO PRZERYWA LUB PRZESZKADZA INNYM (np.; WTRĄCA SIĘ DO ROZMOWY LUB ZABAWY INNYCH OSÓB)
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

9. DZIECKO CZĘSTO JEST NADMIERNIE HAŁAŚLIWE.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

Liczba pozytywnych odpowiedzi______

B) NIEKTÓRE UPOŚLEDZAJĄCE FUNKCJONOWANIE DZIECKA OBJAWY ZABURZEŃ KONCENTRACJI UWAGI LUB NADPOBUDLIWOŚCI PRYCHORUCHOWEJ (NADRUCHLIWOŚĆ, IMPULSYWNOŚĆ) UJAWNIŁY SIĘ PRZED 7 ROKUEM ŻYCIA DZIECKA.
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

C) UPOŚLEDZENIE FUNKCJONOWANIA DZIECKA SPOWODOWANE TYMI OBJAWAMI WYSTĘPUJE W DWÓCH LUB WIĘCEJ SYTUACJACH (np.: W SZKOLE I W DOMU)
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

D) STWIERDZA SIĘ KLINICZNIE ISTOTNE UPOSLEDZIENIA FUNKCJONOWANIA SPOŁECZNEGO, ZAWODOWEGO LUB SZKOLNEGO ( W ZAKRESIE EDUKACJI)
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

E) OBJAWY U DZIECKA NIE WYSTĘPUJĄ W PRZEBIEGU PRZETRWAŁYCH ZABURZEŃ ROZWOJOWYCH, SCHIZOFRENII LUB INNYCH PSYCHOZ I NIE MOŻNA ICH TRAFNIEJ UZNAĆ ZA OBJAWY INNEGO ZABURZENIA PSYCHICZNEGO np.: ZABURZEŃ NASTROJU, LĘOWEGO DYSOCJACYJNEGO LUB NIEPRAWIDŁOWEJ OSOBOWOŚCI)
TAK(3) NIE(2) CHYBA NIE(1) NIE(0)

ROZPOZNANIE WEDŁUG ICD-10




Strona 1 z 2 • Wyszukano 64 wypowiedzi • 1, 2

Powered by MyScript